Wyszłam za mąż kilka lat temu za znacznie starszego od siebie mężczyznę. Byłam młoda i głupia, wydawało mi się, że to będzie książe z bajki, z którym będę miała cudowne życie. Dobrze zarabiał, sam kupił dom, traktował mnie i moich bliskich na samym początku naprawdę dobrze. Niestety później wydało się, dlaczego mojemu wybrankowi spodobała się kobieta o tyle lat młodsza. Potrzebował kogoś, kim będzie mógł rządzić, osoby podporządkowanej i takiej, która sama niewiele przeżyła w życiu, dlatego nie będzie zgłaszać wielkiego sprzeciwu.
Po ślubie wszystko się zmieniło, szczególnie stosunek męża do moich bliskich. Najpierw mój mąż zaczął nastawiać mnie przeciwko moim kuzynom, a później robił wszystko, żebym zerwała kontakt z własną babcią. W czym mogła mu przeszkadzać taka staruszka? We wszystkim, bo on jej po prostu nie cierpiał i przeszkadzało mu chyba nawet to, że oddychała. Kiedy do nas przychodziła, trzaskał drzwiami i zachowywał się wyniośle, kilka razy nawet nakrzyczał na babcię. Oskarżał ją o to, że wyciąga ode mnie pieniądze niby na leki i jedzenie, a pewnie daje je innym swoim wnukom albo przepuszcza na kościół czy inne bezsensowne instytucje. Po kilku takich sytuacjach uznałam, że nie ma sensu, aby babcia do mnie przychodziła i okłamałam ją, że mamy remont, przez co nie może do nas przychodzić. Tylko od czasu do czasu ją odwiedzałam. Tak naprawdę przez męża zerwałam kontakt z prawie całą moją rodziną, bo jemu się nie podobało to, że do nas przychodzili, dzwonili. Według niego taki kontakt z ich strony nie mógł być bezinteresowny, a poza tym twierdził, że po co mi moja rodzina, skoro teraz mam już nową, którą mam stworzyć z nim.
Czuję się jak zdrajczyni, która dokonała zdrady wobec swoich bliskich. Najbardziej bolało mnie serce, kiedy babcia kiedyś przyszła i stała przy oknie naszego domu przy jabłoni, pukała do okna, ale ja siedziałam w milczeniu i nie otworzyłam drzwi. Bałam się reakcji męża, który był w domu, przecież on mógł ją nawet wyrzucić… To okropne, że dla takiego człowieka porzucam swoich bliskich, ale boję się, ze sama sobie nie poradzę.



