Dopuściłam do siebie mężczyznę, który odarł mnie z godności wykorzystując moją bezbronność

Dopuściłam do siebie mężczyznę, który odarł mnie z godności wykorzystując moją bezbronność

Mam 22 lata. Jestem dziarską dziewczyną, wesołą i zawsze dążę do sprawiedliwości. Uważam, że nie jestem złą osobą. W moim życiu miała jednak miejsce pewna historia, której nie mogę sobie wybaczyć.

Prawie rok temu wróciłam do znajomego już miejsca pracy. Wcześniej pracowałam tam w okresie letnim na pół etatu, to była dla mnie taka praca sezonowa. Poznałam tam faceta – miłego, ale nie w moim typie. Szybko okazało się, że ma dziewczynę, która studiowała w innym kraju.

Mieliśmy dość dziwną relację, która przerodziła się trochę we flirt. Po pewnym czasie zaczęliśmy jednak rozmawiać tylko o pracy i o niczym, co można by potępić i uznać za niestosowne. Nie pozwalałam na za dużo, bo wiedziałam, że ma dziewczynę, a ja nie chciałam być tą, która doprowadza do zdrady i rozpadu czyjegoś związku. Sama jednak nie rozumiem, jak to się stało, ale on pewnego razu pocałował mnie. Po tym wszystkim popłakałam się, bo uważałam się za obrzydliwą osobę, że tego nie powstrzymałam, ale to był dopiero początek…

Czy moja małomówność naprawdę jest taka zła i przez nią nie uda mi się zbudować żadnej, szczerej relacji?

Potem ponownie doszło do takiej sytuacji. Ja jednak wciąż czułam się obrzydliwie i okropnie. Powiedziałam mu, że nie chcę tego ciągnąć, bo mam wyrzuty sumienia, ale on z kolei wytłumaczył mi, że on i tak już dawno chciał zerwać ze sobą dziewczyną, więc nie muszę brać na siebie winy. W końcu zerwali ze sobą, a my znów zaczęliśmy mieć intensywniejszy kontakt. Co jakiś czas czułam do niego obrzydzenie i do siebie, czułam, że niczego dobrego z tego nie będzie ale łudziłam się i myślałam, że moje odczucia są tylko chwilowe, a z czasem będzie lepiej. Zauważyłam jednak, że czasami zachowuje się dziwnie, przez co nie czułam się przy nim bezpiecznie i nie miałam ochoty na jakąś bliskość z nim.

Pod koniec lata wprowadziłam się jednak do niego i nasz związek był już w pełnym rozkwicie. Jedyne co mnie jakoś krępowało to to, że on nalegał na intymność, a ja jeszcze nigdy nie robiłam tego z żadnym mężczyzną. Powiedziałem mu, że możemy spróbować, ale jeśli coś mnie mocno zaboli i powiem „nie”, to zakończymy tę próobę. Zgodził się. Tak jak myślałam – poczułam niesamowity ból i powiedziałam mu o tym, a on zatrzymał się na kilka sekund, spojrzał na mnie i nagle brutalnie wszystko kontynuował. Nie potrafię opisać swoich uczuć, ale ostry ból i świadomość, że oddałam dziewictwo niegodnej osobie, złamały mi serce i pozbawiły godności. W ciągu jednej nocy straciłam nie tylko niewinność, ale i godność, a to mnie złamało.

Zostawiłem go, od tego czasu minął prawie rok, a ja nadal nie mogę sobie wybaczyć całej tej sytuacji. Staram się nie mieć żadnych bliskich relacji z facetami i jeśli już się z jakimś komunikuję, to czysto koleżeńsko. Ta sytuacja bardzo mnie zraniła, złamała, czuję się jak zwykły śmieć. Może dla niektórych to drobnostka, ale dla mnie to bolesny cios, szczególnie dla mojej dumy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 3 =

Dopuściłam do siebie mężczyznę, który odarł mnie z godności wykorzystując moją bezbronność