Kiedy spotykałam się z Sebastianem, wyglądał jak najzwyklejszy chłopak na świecie – ot, przeciętny człowiek. Nigdy nie jeździł drogimi samochodami, nie nosił drogich ubrań ani nie zabierał mnie do drogich restauracji. Nie liczyłam na takie rzeczy, ponieważ wyszłam za mąż z prawdziwej miłości. Po ślubie okazało się, że rodzice Sebastiana są bardzo zamożnymi i wpływowymi ludźmi. Jednak to ich bogactwo, nawet jego niewielka część, nie wpłynęło w żaden sposób na nasze życie. Wynajęliśmy mieszkanie i ciągle odmawialiśmy sobie jakichkolwiek przyjemności, aby jak najszybciej zaoszczędzić na wkład własny do kredytu hipotecznego.
Kiedyś odwiedzili nas rodzice Sebastiana. Od razu zaczęli mówić, że mieszkanie jest za małe, niewygodne i tego typu podobne rzeczy. Pomyślałam, że może nas zaskoczą i zaoferują swoją finansową pomoc, jednak bardzo się myliłam. Zaczęli nam zarzucać, że nie zarabiamy źle, ale od kilku lat mieszkamy w wynajętym mieszkaniu. Mąż powiedział, że odmawiamy sobie wszystkiego, by uzbierać na własne mieszkanie, ale kta wota jest dla nas zbyt przytłaczająca. Udawali, że to ich nie dotyczy i sobie poszli. Wkrótce czekała nas niespodzianka. Okazało się, że jestem w ciąży, z czego byliśmy bardzo zadowoleni.
Kiedy mąż trochę się uspokoił od burzliwych emocji, postanowił nie zwlekać z kredytem hipotecznym. Postanowiliśmy udać się do rodziców męża i poprosić ich o pomoc, aby mieć już pełną kwotę na wkład własny. Kiedy ich o tym poinformowaliśmy, byli również bardzo szczęśliwi. Jednak kiedy zaczęła się rozmowa o pieniądzach, ich szczęśliwy wyraz twarzy zmienił się dramatycznie. Teściowa stwierdziła, że nie są fundacją charytatywną i że jesteśmy dorosłymi ludźmi, więc musimy sami poradzić sobie z naszymi sprawami. Nie byłabym tak obrażona, gdyby nie powiedzieli, że planują zakup kolejnego drogiego samochodu, aby uzupełnić kolekcję teścia. Nawiasem mówiąc, ten samochód stoi jak inne w ekskluzywnej dzielnicy nieużywany. Okazało się, że samochód jest dla nich ważniejszy niż sam syn i przyszły, jedyny wnuk.



