Dokąd prowadzi kryzys wieku średniego?

Nina mieszkała z mężem przez dwadzieścia lat, wspólnie wychowując dwoje dzieci. Szymon był średniego wzrostu, cichym i sympatycznym człowiekiem, który nigdy nawet nie podniósł głosu na swoją żonę. Kiedy dzieci poszły z domu rodziców, małżeństwo miało szansę zaoszczędzić trochę pieniędzy.

Nina i Szymon założyli własną firmę sprzątającą, która przynosiła im imponujące dochody. Pomysł należał do żony, która uwielbiała porządek w domu. Będąc odpowiedzialną za wszystkie procesy biznesowe, Nina stała się twarda i przesadna. Kobieta już wcześniej krytykowała męża za to, że jest zbyt małomówny, a teraz na nim się wyżywa.

Wraz z pojawieniem się wysokich dochodów, Nina radykalnie odmieniła swój wizerunek. Zmieniła garderobę, wybrała inną fryzurę i zaczęła ćwiczyć w klubie fitness. Uczestnicząc w różnych przyjęciach biznesowych i prezentacjach sprzętu, otrzymywała komplementy od młodych chłopaków. Nina przyłapała się na tym, że lubi uwagę wysportowanych przystojnych mężczyzn.

Pewnego dnia, gdy wróciła do domu, zastała męża czytającego książkę. Po raz pierwszy od kilku lat kobieta przyjrzała się wyglądowi Szymona. Jej oczom ukazał się smutny widok. Dawna kręcona fryzura została zastąpiona krótko ściętymi prostymi włosami. Jej mąż znacznie przytył z powodu siedzącego trybu życia, a jego oczy straciły dawny blask. Uroku nie dodawała mu także nieuczesana broda.

– Jaki był w młodości… Co robi z nami czas? – Nina zastanawiała się. Kobieta spojrzała w lustro i postanowiła, że nie będzie marnować życia, żyjąc z zaniedbanym mężem. Od niedawna zabiegał o nią przystojny młody mężczyzna, którego wygląd można by opisać krótko, jak z reklamy.

– Mamy jedno życie, po co się ograniczać! – Kobieta się namyśliła i wniosła pozew o rozwód. Szymon był przerażony tą wiadomością, ale nie sprzeciwił się jej. Nina spakowała się i wyjechała do swojego nowego szczęścia.

Na początku po prostu cieszyła się pięknie udekorowanymi wieczorami i nocami z obowiązkowymi świecami, winem, płatkami róż na łóżku. Podziwiała nieposkromioną namiętność i młode ciało wysportowanego Daniela, ale kiedy nowość pokrył kurz czasu, kobiecie wydawało się, że związała swoje życie z samolubnym i szczerze mówiąc głupim facetem.

Daniel spędzał całe dnie na siłowni, gdzie pracował jako trener, flirtując z młodymi klientkami. Nie spieszył się z zamieszczaniem zdjęć swoich i Niny, jakby się jej wstydził. Nie przeszkadzało to zbytnio kobiecie, bardziej była zakłopotana brakiem wspólnych tematów do rozmowy.

Byli to ludzie z różnych pokoleń i nie mieli ze sobą nic wspólnego. Kobieta wielokrotnie próbowała porozmawiać z nim o książkach, zaprosić na przedstawienie lub spróbować nauczyć go czegoś nowego. Daniel zręcznie odrzucił wszystkie próby duchowego zbliżenia się Niny.

Jedyną rzeczą, którą robił z entuzjazmem, było przeglądanie swoich mediów społecznościowych i liczenie polubień. W takich chwilach kobieta tęskniła za inteligentnym i oczytanym Szymonem.

– Nie był już taki chudy. Zastanawiam się, jak on się czuje beze mnie? – Nina westchnęła mentalnie.

Szymona często odwiedzała jego córka, z którą bardzo dobrze się dogadywali. Wspierała ojca, często przynosząc mu ciastka. Paląc kolejnego papierosa, zapytała:

– Tato, mówisz poważnie? Jaki rozwód? Tyle lat razem! – powiedziała zakłopotana córka.

– Zaczekaj, Marysiu, jeszcze za wcześnie na zakończenie. Znam i rozumiem Twoją matkę lepiej niż ktokolwiek inny. Wstyd, że zamieniła mnie na młodego włóczęgę, który podobno lubi starsze panie? – uśmiechnął się. – Myślę, że Nina jak się zabawi to wróci do mnie.

Mężczyzna zastanawiał się, kogo pociesza tym stwierdzeniem, siebie czy swoją córkę?

Marysia poszła do domu, a pół godziny później ktoś zadzwonił do drzwi. Szymon pomyślał, że córka czegoś zapomniała, więc pobiegł otworzyć drzwi. Jego ukochana żona stała na progu, z nosem zarumienionym od zimna.

– Chciałam się tylko upewnić, że nic Ci nie jest – usprawiedliwiała się kobieta łamiącym się głosem.

– Wejdź do środka, bo zamarzniesz na śmierć. Spójrz, ile śniegu jest na włosach! Znowu będą matowe, nie waż się ich suszyć. Nadal nie nosisz czapki, choć Ci o tym przypominałem – mruknął mężczyzna.

– Szymon, przepraszam! Zawsze się o mnie troszczyłeś, nawet teraz! Wybacz mi, jeśli możesz – szlochała ze skruchą Nina. – Mój nos musi być teraz czerwony, jak u klauna…- upierała się kobieta.

– Nina, każdy z nas, przynajmniej od czasu do czasu, zrobi przedstawienie jak w cyrku. Najważniejsze jest to, że Ty już swoje zrobiłaś, myślę, że nie będziesz chciała więcej powtórzyć tego doświadczenia – Szymon czule przytulił swoją ukochaną, mocno ją ściskając, jakby chciał pokazać jaka jest dla niego ważna.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 − cztery =

Dokąd prowadzi kryzys wieku średniego?