Większość życia spędziłam za granicą, gdzie pracowałam. Zarabiałam naprawdę dobre pieniądze, ale bardzo tęskniłam za dziećmi i resztą rodziny. Kiedy ogarniała mnie największa tęsknota powtarzałam sobie, że muszę to zrobić i zapewnić każdemu z dzieci mieszkanie, a praca na ojczyźnie mi na to na pewno nie pozwoli.
W ostatnich latach coraz ciężej mi się pracowało, niestety taka długoletnia, ciężka praca odbiła się w końcu na moim zdrowiu. Zaczęłam coraz częściej myśleć o powrocie do domu. Dzieci od dawna mają już swoje mieszkania, więc teraz fajnie byłoby zapewnić sobie jakiś własny kąt. Postanowiłam przepracować przez ostatni rok, zebrać pieniądze na remont starego mieszkania po mojej mamie, a potem iść na zasłużoną emeryturę.
Cieszyłam się, że wracam do domu – tak bardzo brakowało mi mojego miasta, dzieci, bliskich! Tuż po powrocie zaczęłam remontować swoje stare mieszkanie, które przez to, że nie było latami użytkowane, wymagało naprawdę wiele pracy i wymiany większości instalacji.
Po pogrzebie ojca siostra wyznała mi, dlaczego zerwała z nami kontakt. Prawda była przerażająca
Myślałam, że kiedy będę już na miejscu, to dzieciaki będą do mnie przychodzić, dzwonić, ale każde z nich ma własne życie. W końcu jednak najstarsza córka zaprosiła mnie całą rodzinę do siebie. Byłam szczęśliwa, przytulałam moje dzieci i całowałam, cieszyłam się, że chociaż nie widziałam jak dorastają, to teraz będę mogła mieć dla nich czas, a one są spełnione i niczego im nie brakuje.
Rozmawialiśmy przez długi czas, opowiadali mi o swoim życiu, pytali mnie o życie zagranicą. Wieczorem wróciłam do siebie, chociaż dzieci nawet chciały, abym została na noc, ale ja już wiedziałam, co się święci. Przyszła młodsza córka i mówiła, że po studiach chce otworzyć własny biznes no i przydałyby się pieniądze na jego rozkręcenie. Zapytała, czy nie mogę wrócić jeszcze na rok do Włoch i zarobić dla niej pieniędzy.
Byłam w szoku, ale spokojnie próbowałam jej wyjaśnić, że swoje już przepracowałam i nie mam już siły na taką pracę jak dawniej. Chwilę później jednak już wszystkie dzieci pokazały swoją prawdziwą twarz. Okazało się, że wcale nie potrzebują mnie na miejscu i beze mnie żyje im się świetnie, ale jedyne, czego ode mnie chcą, to pieniędzy. Powiedzieli, że skoro nie chcę już jechać to pracy, to żebym im oddała to, co zaoszczędziłam na remont, bo im się to bardziej przyda.
Po tym spotkaniu jeszcze rzadziej do mnie dzwonią. Skoro nie chcę im dać pieniędzy, nie jestem im już potrzebna.
