Dlaczego miłość przychodzi w tak złym momencie?

Mam dwadzieścia dziewięć lat i pełną rodzinę: męża i dwóch synów. Najmłodszy chłopiec ma zaledwie półtora roku. Kiedy byłam w ciąży, mąż mojej koleżanki nagle zaczął się mną interesować. Oczywiście, będąc w ciąży, położyłam kres wszelkim flirtom z jego strony, ale w głębi duszy zależało mi na Tomku.

Po urodzeniu dziecka i kilku trudnych miesiącach zaczęłam wychodzić z mężem z domu, gdzie regularnie spotykałam się z moim cichym wielbicielem. On z kolei zawsze odnosił się do mnie z szacunkiem i serdecznością: pytał o moje sprawy i o to, co u mnie słychać, wspierał mnie w trudnych sytuacjach, chronił też przed agresją męża. Po jakimś czasie nagle zdałam sobie sprawę, że jestem zakochana po uszy w cudzym mężu.

A potem żona Tomka wyjechała z dziećmi (mają dwójkę: chłopca i dziewczynkę) do swoich rodziców na wieś. W czasie ich nieobecności Tomek i ja nie mogliśmy powstrzymać naszych uczuć, więc zaczął się między nami sekretny romans. Widziałam wyraźnie, że ten człowiek był we mnie szczerze zakochany, a jego miłość stawała się z dnia na dzień coraz silniejsza, podobnie jak moja miłość do niego.

Oboje mieliśmy zaledwie dwa tygodnie, w ciągu których zdążyliśmy się ze sobą związać. Musiałam okłamywać męża, spuszczać oczy i zadręczać się poczuciem winy, że zakochałam się w niewłaściwym momencie.

Potem zaczęły krążyć plotki: przyjaciele, koledzy i rodzina zaczęli spekulować, że jesteśmy kochankami. Pomyślałam, że ten sekretny związek zrujnuje obie rodziny i nic dobrego z tego nie wyniknie. Czułam się winna wobec moich dzieci i dzieci Tomka, które będą musiały wychowywać się w rozbitych rodzinach. Ale jak miałam się powstrzymać, skoro nie wyobrażałam sobie życia bez tego mężczyzny?

Przez długi czas wahałam się, czy zerwać z Tomkiem – ostatecznie to zrobiłam. Zerwałam z nim wszelki kontakt, a teraz staram się zapomnieć o nim na zawsze i nawiązać relację z ojcem moich dzieci. Mam nadzieję, że w jego rodzinie też wszystko wróci do poprzedniego stanu.

Ale wątpliwości wciąż mnie prześladują. Czy postąpiłam właściwie? Przecież ja i Tomek byliśmy ze sobą tak szczęśliwi, a mój mąż nigdy nie dał mi takiego poczucia. Czy warto ratować małżeństwo tylko ze względu na dzieci? Myśl o tym, że nie zobaczę już Tomka, przeraża mnie, więc staram się o nim nie myśleć.

Próby odwrócenia uwagi są daremne: każdego dnia zastanawiam się, czy podjąłem właściwą decyzję. Jak mogę żyć bez niego? Czy będę w stanie unikać go przez cały czas? Czy nie jest głupotą rezygnować z własnego szczęścia, gdy jest ono dane z góry?

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 + 18 =

Dlaczego miłość przychodzi w tak złym momencie?