Dla synów ważne są tylko pieniądze. Uważają, że nie mam prawa brać rozwodu z mężem bo boją się, że wtedy ten odetnie ich od pieniędzy

Dla synów ważne są tylko pieniądze. Uważają, że nie mam prawa brać rozwodu z mężem bo boją się, że wtedy ten odetnie ich od pieniędzy

Z mężem jesteśmy już razem od 23 lat, mamy dwoje dzieci. Nasz starszy syn ma 22 lata i wyjechał na studia na drugi koniec Polski wraz ze swoją dziewczyną. Młodszy syn z kolei ma 19 lat, mieszka w sąsiednim mieście i studiuje na kierunku technicznym. Zajmuje wynajmowane mieszkanie.

Przez całe życie znosiłam męża tylko dla dzieci. Jest bardzo samolubny, zazdrosny, a do tego ciągle mnie zdradzał. Podczas pierwszych lat życia w dodatku mieszkaliśmy wraz z jego nieznośną matką, która znęcała się nade mną psychicznie krzycząc, poniżając i grożąc, że zrobi wszystko, aby odebrano mi dzieci. W końcu gdy starszy syn miał 2 lata przeprowadziliśmy się do wynajętego mieszkania. Wtedy mój mąż pokazał swoją prawdziwą twarz już w pełnej osobowości.

Moja matka do mojej chorej i płaczącej z bólu córki krzyknęła: „zamknij się, nikt Cię tutaj nie kocha!”

Być może nie był tak złym ojcem, ale to, że ciągle mnie zdradzał i zmuszał do tego, abym poświęcała się dla jego własnego komfortu sprawiło, że zatruł mi życie na lata. Zresztą, przy nim miałam chodzić jak w zegarku – ubierać się tak jak on chce, gotować tylko to, co on lubi, wszystko w domu natomiast miało wyglądać idealnie, bo tak chciał mąż. Wszystko spoczywało na moich barkach, co przy małych i w dodatku dosyć kapryśnych dzieciach było prawdziwą udręką. Mąż uważał, że jego praca jest na tyle ciężka, że nie zamierza robić czegokolwiek w domu, nawet rozwieszenie praniai było dla niego zbyt trudnym zadaniem. Kiedy mnie czasami zdarzyło się powiedzieć, że jestem zmęczona, on z kpiną pytał, czym niby, skoro te „babskie sprawy” to jest nic i pranie, gotowanie oraz inne obowiązki mamy po prostu we krwi. Ostatnią kroplą przelewającą czarę goryczy było to, że przyprowadził kochankę do naszego domu i nawet nie usprawiedliwiał się przede mną, kiedy ich nakryłam. Zabrałam synów i pojechałam z nimi do moich rodziców, ale potem wróciłam do domu. Wiedziałam, że sama sobie nie poradzę i nie wyprawię dzieci na studia. Uznałam, że skoro już tyle lat przecierpiałam z tym człowiekiem, to wytrzymam jeszcze trochę.

Pół roku temu wezwałam synów na rozmowę i powiedziałam im, że chcę rozwieść się z ojcem. Adam i Krzysiek kategorycznie wtedy oświadczyli, że nie mam prawa tego robić. Mąż płaci za studia i mieszkanie, daje im pieniądze na rozrywkę, a po rozwodzie – co już raz oświadczył – nie zamierza dawać na dzieci złamanego grosza. Starszy syn chciałby też, aby ojciec opłacił mu jego ślub i wesele, więc powiedział, że mam z nim zostać i nie robić cyrku.

Prawdopodobnie jedyną zaletą mojego męża jest to, że dobrze zarabia i kocha dzieci. Próbowałam im wytłumaczyć, że nawet po rozwodzie pozostanie ich ojcem i na pewno zapewni im odpowiednią opiekę, ale to do nich nie dociera. Mówią, że jeśli się rozwiodę, stracę ich i nie będą ze mną rozmawiać. Śmieją się też ze mnie, że mam 53 lata i to za późno na rozwody, bo co niby sama będę robić? Powtarzają, że na pewno nikt mnie nie zechce. Bardzo kocham dzieci, są moim sensem życia i nie chcę zrywać z nimi więzi, ale wiedzą, ile musiałam przejść przez ich ojca i powinni mnie zrozumieć.

Co mam zrobić? Dalej żyć z niekochanym mężem czy odejść?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście − 3 =

Dla synów ważne są tylko pieniądze. Uważają, że nie mam prawa brać rozwodu z mężem bo boją się, że wtedy ten odetnie ich od pieniędzy