Dla mnie liczyło się tylko to, by zostać ojcem, ale przez to straciłem wszystko

Dla mnie liczyło się tylko to, by zostać ojcem, ale przez to straciłem wszystko

Chcę podzielić się z Wami moim gorzkim doświadczeniem. Może ktoś po przeczytaniu tego postanowi zmienić coś w swoim życiu.

Byłem żonaty. Przed ślubem spotykałem się z Sandrą prawie 5 lat. Przed ślubem nie chcieliśmy mieć dzieci, tylko chcieliśmy zrobić to „po bożemu”, już będąc mężem i żoną. Tak więc odbył się ślub, wesele, a pół roku później moja Sandra była już w ciąży. Nasza radość nie miała granic, ale niestety, nie wszystko było w porządku, bo żona nie czuła się zbyt dobrze. Ciąża była dla niej trudna, a nawet bolesna. Niestety wtedy nawet nie przeczuwałem, co to może oznaczać.

Pod koniec trzeciego miesiąca z żoną było bardzo źle. Wezwaliśmy karetkę, żonę zabrano do szpitala ale niestety, to niczego nie dało – straciliśmy moje upragnionie dziecko. Żona po tym była załamana, ale ja nie chciałem się poddawać i myślałem, że jeszcze wszystko przed nami.

Nie wiem jak powiedzieć synowej, że jej wygląd nie pasuje do życia na wsi. Póki co jesteśmy pośmiewiskiem wśród sąsiadów

Lekarze po poronieniu przebadali Sandrę i wykryto u niej jakieś problemy. Okazało się, że nie wszystko jest tak z jej żeńskimi narządami. Powiedzieli, że tak, żona może jeszcze urodzić dziecko, ale tylko w przypadku, kiedy postaramy się o dziecko w ciągu roku, najlepiej dwóch. W innym wypadku nie ma szans na to, że będziemy rodzicami. Nie ma jednak pewności, że poronienie mimo tego się nie powtórzy, a jeśli do tego dojdzie, to żonę będzie czekała skomplikowana operacja.  Żona płakała, prosiła mnie o wsparcie, a ja uważałem, że powinna sobie z tym poradzić sama.

Minęły dwa lata. W tym czasie przeżyliśmy jeszcze jedno poronienie. Dostała po nim skierowanie na tę ciężką operację i widać było, że bardzo to przeżywa, popadła w jakąś depresję. Ja w ogóle nie rozumiałem emocji, które ona może czuć, a co więcej, jej zachowanie denerwowało mnie, powtarzałem, że tylko użala się nad soba i traktowałem ją jak gorszą kobietę.

Skończyło się to wszystko bardzo źle. Sandra przeszła operację i po niej nie mogła już mieć dzieci. Nie chciałem takiej żony i myślałem, że jako mężczyzna wciąż mam życie przed sobą, dlatego zacząłem szukać innej kobiety, która da mi dziecko.

Teraz jestem sam, nie mam dzieci ani żony. Dzisiaj już wiem, że straciłem wszystko. Rozumiem też, co wtedy czuła Sandra – chciała tylko moralnego wsparcia i troski, a ja jej tego nie dałem. Wciąż ją kocham i chciałbym ją odzyskać, ale na wszystko jest już za późno.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 + cztery =

Dla mnie liczyło się tylko to, by zostać ojcem, ale przez to straciłem wszystko