Czy koty można szkolić? Mówi się, że to rzadkość, ale w takim razie kot mojej babci należy do tej rzadkiej grupy wytresowanych zwierząt

Legenda głosi, że koty są tak niezależne i aroganckie, że żaden człowiek nie może ich zmusić do zrobienia czegoś, czego nie chcą. W przeciwieństwie do psów, które przy odrobinie cierpliwości i zachęty można nauczyć podawania łapy, kładzenia się, siadania, warczenia. Jednak zdecydowanie nie zgadzam się ze stwierdzeniem dotyczącym kotów.

Moja babcia zawsze odmawiała przygarnięcia kota lub psa. Nawet wtedy, gdy nasza kotka urodziła kocięta, a moja mama zaproponowała jej małego kociaka. Babcia zgodziła się na posiadanie zwierzęcia dopiero wtedy, gdy została sama. Była smutna i znudzona bez dziadka, więc wzięła do siebie młodego kotka od sąsiadów.

Kiedy odwiedziłam ją kilka tygodni później, pokazała mi, jak kot może stanąć na tylnych łapach, choć musiała go o to ładnie poprosić. Tresowała go od pierwszych miesięcy, jak psa. Zaczął nosić kapcie, a raczej ciągnąć je po podłodze, gdy był o połowę mniejszy od nich.

Pewnego dnia zadziwiła mnie kolejna sztuczka, której się już nauczył. Babcia położyła małą piłkę i pokazała ją Mruczkowi, a on potoczył ją w moją stronę. Podekscytowany kot przyjął postawę myśliwego, kładąc głowę na przednich łapach i unosząc tylne części ciała, niecierpliwie przesuwając tylne łapy i nerwowo merdając ogonem. Mruczek popychał nosem piłkę, ale nie ruszał się z miejsca. Jeszcze nie zrozumiałam, o co chodzi, kiedy babcia poprosiła, żeby popchnął piłkę w jej kierunku i dopiero kiedy zabawka po raz kolejny potoczyła się w moją stronę, wielki trener wydał komendę: „Możesz!”. Kot pobiegł w kierunku piłki jak pocisk wystrzelony z pistoletu.

Mruczek dorastał jako bardzo mądry i posłuszny kociak, który zawsze robił to, co kazała mu babcia. Był głównym konferansjerem na wszystkich uroczystościach rodzinnych. Wszystkie stare sztuczki chętnie wykonywał, a na pewno pojawiło się coś nowego. To było jak w cyrku.

Gdy babcia odeszła, kot zamieszkał z nami, bardzo za nią tęskni. Niektórych sztuczek nie chce robić bez niej, często nie jest nam posłuszny, ale i tak jest bardzo ciekawym i niezwykłym zwierzakiem. Staram się go szkolić, ale to chyba nie to samo, co z moją babcią.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × cztery =

Czy koty można szkolić? Mówi się, że to rzadkość, ale w takim razie kot mojej babci należy do tej rzadkiej grupy wytresowanych zwierząt