Moja przyjaciółka Olga opowiedziała mi swoją historię. Jej mama aktywnie pomaga w wychowani jej córki, dlatego codziennie przychodzi do domu Olgi. Córeczka ma zaledwie dwa lata i jest jeszcze za wcześnie, by posyłać ją do przedszkola. Matka pomaga Oldze, gdy ta musi pójść na zakupy, ugotować obiad i posprzątać dom, spotkać się z przyjaciółmi lub pójść do lekarza. Nie trzeba dodawać, że gdy kobieta opiekuje się wnuczką, je posiłki w domu przyjaciółki.
Spotkałyśmy się z Olgą w kawiarni, aby porozmawiać na ten temat. Jeśli matka jest na emeryturze i pomaga w opiece nad dzieckiem, to świetnie. Olga powiedziała, że jej mama nie ma problemu z odwiedzaniem ich i spędzaniem czasu z ukochaną wnuczką. Problem tkwi w jej mężu: Niedawno mąż Olgi zaczął mieć pretensje do teściowej, że do późna zostaje u nich i od rana do wieczora korzysta z ich lodówki. Mąż doszedł do wniosku, że w takim razie, jeśli teściowa u nich jada i korzysta z oszczędności, on także będzie kupował swojej matce jedzenie i dokładał się do życia. Nie mam pojęcia dlaczego doszedł do takiego wniosku, przecież matka przyjaciółki zajmuje się jego dzieckiem, a jego matka odwiedza wnuczkę raz w tygodniu.
Kiedy Olga wszystko mi opowiedziała, zaproponowałam:
– Dlaczego twoja teściowa nie przyjdzie i nie pomoże ci przy dziecku? Pozwól obu babciom jeść u siebie i nie dawaj teściowej żadnych pieniędzy!
Olga odpowiedziała, że nie dogaduje się z teściową, więc nie chciałaby jej codziennie widzieć w swoim domu. Matka męża lubi dokuczać synowej przy każdej okazji, więc Olga nie może znieść jej obecności. Potem pomyślałam o tym i zaproponowałam Oldze, żeby zrezygnowała z ciągłej pomocy matki i spróbowała sama wychowywać córkę. Niech babcia przychodzi w odwiedziny, ale nie za często. Olga boi się, że taką decyzją urazi matkę, poza tym uważa pomoc matki za coś zupełnie normalnego, ponieważ babcia zajmuje się wnuczką z własnej woli, nie żądając niczego w zamian.
Jak się później dowiedziałam, Olga przez długi czas próbowała wpłynąć na męża, aby zmienił zdanie, ale bezskutecznie. Od trzech miesięcy wozi swojej matce jedzenie i pomaga jej finansowo. Moja przyjaciółka obawia się, że teraz sami nie będą mieli pieniędzy. Sytuacja wydaje się bez wyjścia!



