Mój synek ma na imię Grzesio i obecnie ma 9 lat. Mimo tego, że jest jeszcze mały, to jest bardzo bystrym, a do tego grzecznym dzieckiem.
Niedawno odbył się ślub mojej siostry Katarzyny. Razem ze swoim narzeczonym w zaproszeniach zaznaczyli, że na weselu nie ma miejsca dla dzieci i żeby nikt nie przyprowadzał ze sobą swoich pociech. Ja jednak nie zamierzałam stosować się do tej prośby, bo wychowuję synka sama i niestety nie mam nikogo, kto mógłby się nim zająć, a nie było mnie stać na wynajęcie opiekunki na cały dzień. Próbowałam znaleźć oczywiście kogoś, kto zająłby się tego dnia synkiem, ale niestety, nie udało mi się, więc w dzień ślubu postanowiłam zabrać go ze sobą. Przecież rodzona siostra nie mogła wyrzucić mnie z tak ważnego w jej życiu wydarzenia tylko dlatego, że przyprowadziłam na nie swoje dziecko?
Wybranek siostry pochodzi z bogatej rodziny, więc i wesele było naprawdę huczne. Wiem, że postawiłam siostrę z wybrankiem przed faktem dokonanym przychodząc z synkiem, ale co miałam zrobić? Kiedy Katarzyna zobaczyła Grześka, zrobiła się aż czerwona z wściekłości, a potem zaczęła krzyczeć:
– Dlaczego przyszłaś? Wyraźnie ostrzegaliśmy, że nie chcemy żadnych dzieci. W dodatku teraz Grzesiek jest tutaj jedynym dzieckiem, trzeba będzie go zabawiać i coś mu rozganizować! Ale jesteś beznadziejna, wszystko zepsułaś!
Poczułam się upokorzona takim zachowaniem, a Grześ poczuł się niechciany i niekochany przez ciocię. Nie sądziłam, że siostra aż tak źle mnie potraktuje i to tylko przez to, że przyprowadziłam ze sobą syna na jej wesele. Nie do końca też rozumiałam jej reakcję, dla mnie ona była na wyrost, chociaż wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to był dopiero początek.
– Niech dziecko sobie stąd gdzieś pójdzie, nie obchodzi mnie, gdzie. Ma go tutaj nie być i koniec! – powiedział przyszły szwagier.
Siostra oczywiście nie stanęła po mojej stronie, a nawet popierała swojego męża. Próbowałam im wyjaśnić, dlaczego tak postąpiłam, ale oni nie chcieli mnie słuchać i nie dopuścili mnie do głosu. Nasza mama słysząc to wszystko obraziła się, zabrała Grzesia i oboje pojechali do domu. Ja z ojcem zostaliśmy przez chwilę na tym weselu, chociaż szczerze mówiąc nie mieliśmy humoru do świętowania. Po dwóch godzinach też postanowiliśmy wyjść z wesela.
Kaśka obraziła się na mnie i uważa, że powinnam ją przeprosić, ale ja niczemu nie czuję się winna. Siostra wie, jaką mam sytuację i powinna chociaż postarać się mnie zrozumieć.
A Wy jak myślicie? Może jednak powinnam przeprosić siostrę i szwagra? Co zrobilibyście na moim miejscu?



