Po śmierci dziadka mieszkanie trafiło do mnie, taka była jego wola. Do tej pory mieszkałem razem z rodzicami na wsi i początkowo myślałem, że lepiej będzie, gdy sprzedam to mieszkanie, a za pieniądze ze sprzedaży zrobię remont w naszym domu. Rodzice doradzili mi, żebym nie sprzedawał nieruchomości znajdującej się w mieście, bo zawsze może się przydać. Powiedzieli też, żebym spróbował życia w mieście, znalazł tam pracę i ułożył sobie życie osobiste, a ewentualnie, gdy miasto nie okaże się miejscem dla mnie do życia, to zawsze mogę wynająć to mieszkanie i wrócić na wieś. Tak też w końcu zrobiłem. Kiedy dotarłem do mieszkania po babci, tam czekała na mnie niespodzianka. Okazało się, że dziadek wynajmował jeden pokój studentce. Kiedy poprosiłem ją o wyprowadzenie się z mojego mieszkania, pokazała mi umowę, którą podpisała z dziadkiem.
Umowa mówiła wyraźnie o tym, że dziewczyna ma prawo mieszkać tutaj jeszcze przez 7 miesięcy, inaczej musiałbym zapłacić jej pieniądze. Oczywiście ich nie miałem, więc musieliśmy mieszkać przez te kilka miesięcy pod jednym dachem. Dziewczyna zachowywała się koszmarnie – ciągle kogoś do siebie zapraszała, urządzała imprezy. W ogóle jej nie polubiłem i myślałem tylko nad tym, jak najlepiej będzie się jej pozbyć. Mój przyjaciel poradził mi, abym znalazł sobie dziewczynę, która z zazdrości da jej w kość. Nie chodziłem jednak do klubów i nie wiedziałem, gdzie mogę w świecie realnym poznać kobietę, dlatego spróbowałem przez Internet.
W końcu poznałem fajną dziewczynę, która naprawdę mi się podobała z charakteru. Nie miała zdjęcia na portalu randkowym, więc nie wiedziałem, jak dokładnie wygląda, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Ciągle do siebie pisaliśmy, ale jeszcze się nie spotkaliśmy. Pewnego razu jednak zaprosiłem ją na randkę – nie chciałem dłużej czekać. Okazało się, że dziewczyną, z którą tyle pisałem była moja… współlokatorka. Mimo moich poprzednich uprzedzeń po tej randce zaczęliśmy się spotykać, a teraz jest moją żoną. Nigdy nie pomyślałbym, że tak bardzo pokocham tę kobietę. Wcześniej, jako współlokatorzy, cały czas się kłóciliśmy, a teraz jest moją żoną i nawet się nie sprzeczamy. Żona kiedyś wyznała mi, że zachowywała się tak okropnie tylko po to, żebym zwrócił na nią uwagę, ale nie wiedziała, że tak źle ją odbiorę.
Cóż, tak właśnie wygląda moja historia miłosna.
