Czarna wdowa Piękna i inteligentna Lila, tuż przed ukończeniem studiów na Wydziale Dziennikarstwa U…

Czarna wdowa

Urocza i bystra Lilka poznaje pod koniec studiów dziennikarskich Władysława, znacznie od siebie starszego. To oczywiście Władek pierwszy zwraca uwagę na zgrabną, delikatną Lilkę. W Warszawie jest znaną osobą, pisze piosenki, które słyszy się często w lokalnych rozgłośniach.

Władek jest swój człowiek: zna niemal każdego z ekipy telewizyjnej, bywając na ekranie i za kulisami. Dlatego bez większego problemu załatwia Lilce pracę w TVP i daje jej prowadzenie autorskiego programu. Po kilku miesiącach na antenę trafia pierwszy odcinek Rozmowy na serio, w którym Lilka zaprasza do studia znanego psychologa i kilku gości, by rozmawiać o realnych sytuacjach.

Brawo, Lilka chwali ją Władek po obejrzeniu programu. Trzeba to uczcić!

Władysław, czterdziestopięcioletni trzy razy żonaty, nie potrafi zagrzać miejsca w rodzinie. Zbyt żywiołowy, pełen pomysłów, otoczony tłumem znajomych; twórca tekstów uważa się niemal za zasłużonego artystę. Uwielbia restauracje, knajpki i sauny, wszędzie jest mile widziany i… nie stroni od alkoholu.

Z czasem Lilka zdobywa popularność, bierze ślub z Władkiem, jej program staje się rozpoznawalny w stolicy. Zawsze elegancka, życzliwa, uśmiechnięta telewizyjna piękność mówi o niej otoczenie. Jednak małżeństwo okazuje się pomyłką mąż coraz częściej wraca pijany do domu.

Nie wydziwiaj, Władek upomina go przyjaciel Szymon, kiedy ten nietrzeźwy próbuje poniżyć Lilkę. Ta dziewczyna jeszcze cię zaskoczy.

Nigdy nie wybierałem sobie mądrych żon odburkuje i szczypie Lilkę żartobliwie w policzek.

W okresie starań był szarmancki, obsypywał ją kwiatami, deklarował uczucia w piosenkach. Gdy tylko została żoną uwaga zniknęła. Zaczął traktować ją z obojętnością, czasem podnosił głos jak na kota domowego.

Myślałam, że zrobi ze mnie gwiazdę rozmyśla Lilka.

Rzeczywistość jest inna. Na studiach Lilka uczyła się francuskiego, zupełnie niepraktycznego w podróżach. Władek nieustannie powtarzał:

Ucz się angielskiego. Chodzisz za granicą jak wieśniaczka. Na siłownię to masz czas, a na angielski już nie?

Z przekory Lilka jeszcze bardziej nie chciała się uczyć angielskiego. Jednak gdy Szymon, oczytany znajomy, powiedział przy wspólnym obiedzie:

Angielski dla kobiety z klasą jest jak szpilki następnego dnia Lilka zapisała się na kurs z najlepszym nauczycielem.

Szymon, niezłe masz wpływy śmiał się Władek. Kupiła tony podręczników, w aucie leci tylko angielski.

Mieszkają w dużym mieszkaniu na Powiślu, odziedziczonym przez Władka po dziadku profesorze medycyny. Pomaga im w domu Weronika, czterdziestotrzyletnia, samotna, skrycie zazdrosna kobieta, która codziennie obserwuje ich życie rodzinne.

Lilka budzi się rano męża brak. Oczywiście znów przenocował w swoim gabinecie, pijany. Schodzi do kuchni Weronika trzyma pustą butelkę po polskiej wódce.

Wieczorem była pełna. Co mu podać na śniadanie?

To już tylko solanka rzuca Lilka i idzie pod prysznic.

Po siedmiu latach małżeństwa nie mają dzieci Władek nie chciał, bo syn z pierwszego związku już był. Lilka też nastawiała się na karierę. Po śniadaniu wysyła Weronikę do gabinetu męża. Ten leży na brzuchu, a na poduszce rozlana krew.

Lilka! krzyczy Weronika. Dzwoń po pogotowie!

Co się stało?

Nie wiem!

Piętnaście minut później Lilka siedzi w karetką z mężem w drodze do szpitala. Władka natychmiast wiozą na OIOM. Lekarze nie są w stanie nic obiecać.

Wieczorem przychodzi wiadomość:

Pani mąż zmarł.

Nie wierzę odpowiada zgaszona Lilka. Przecież on był jeszcze młody.

Pogrzeb wypada godnie. Szymon wygłasza mowę przy wspólnym stole, tłum ludzi, Władek był kimś w Warszawie.

Nie ma co rozpaczać. Przeżył życie pełne wrażeń, zasłużył na spokój mówi Szymon.

Wszystko miał szeptają sąsiedzi.

Lilka długo nie może się oswoić z samotnością w mieszkaniu panuje pogrzebowa cisza. Weronika wyczekuje decyzji: czy zostanie zwolniona? Koledzy z pracy przekonują:

Lilka, głowa do góry. Zostałaś młoda, bez zobowiązań, a i pieniędzy nie brakuje.

Zostały dwa solidne konta bankowe, podzielone między nią a syna Władka. Lilka dobrze zarabia, zabiega o towarzystwo znajomych, nie chce siedzieć sama, czasem zagląda do mniejszych stołecznych kawiarni.

Po kolejnej emisji programu trafia do ulubionej kawiarni niedaleko domu. Zamawia hiszpańskie wino i rozmyśla w ciszy. Podchodzi do niej rosły mężczyzna, z grzecznym uśmiechem prosi, czy może się przysiąść.

Proszę kiwnęła głową. Nazywam się Ignacy.

Czemu taka smutna? Pięknej kobiecie nie przystoi się smucić.

Sama nie wiem…

Ignacy, czterdziestoletni, szatyn o szerokiej twarzy Lilce natychmiast przypomina pluszowego misia, przez co zaczyna się śmiać.

Może cię czymś poczęstować? Wino, koktajl, ciastko, co tylko chcesz?

Dziękuję, może tylko ciastko odpowiada, sfera słodyczy budzi w niej obojętność.

Choć nie jest urodziwy, Ignacy zdobywa ją poczuciem humoru i szlachetną osobowością. Lilka jest rozbawiona, po spotkaniu odprowadza ją pod dom i umawiają się na kolejne wyjście.

Rano Lilka mówi Weronice:

Dziękuję ci, nie potrzebuję już pomocy. Sama sobie poradzę ze wszystkim.

Lilko, byłam z wami tyle lat, traktowałam was jak rodzinę. Gdzie się teraz podzieję?

Znajdziesz nową rodzinę albo jakąś portiernię rzuca lekko, choć czuje wyrzuty sumienia.

Weronika płacze, a Lilka myśli: Nie zbankrutuję, a dzięki temu nie muszę myć okien i toalety.

Patrzy na Weronikę, która wyciera łzy.

Dobra, możesz zostać, jak tak zależy ci, wracaj do pracy Weronika całuje ją w policzek z radości.

Tak żyją dalej, tylko Ignacy miś stale wpada w odwiedziny. Z czasem Lilka wychodzi za niego za mąż, po trzech miesiącach. Skromne wesele; za to miodowy miesiąc Ignacy funduje Malediwy, jest przedsiębiorcą.

Lilka spodziewa się standardowego wypadu bez fajerwerków, prosty hotel, zwyczajne rozrywki. Pluszowy miś ma jednak inne wyobrażenie. Latają pierwszą klasą, czeka na nich prywatny katamaran, na wyspie powitanie z fajerwerkami i tańcami.

Willę mają wspaniałą: cztery pokoje, dwa salony kąpielowe, prywatny basen, własna plaża.

Strach myśleć, ile Ignacy za to zapłacił rozmyśla Lilka.

Nigdy nie pytała, czy jest bogaty. Czuła, że nie brakuje mu gotówki. Był wyjątkowo opiekuńczy: kładł jej kołdrę, głaskał po głowie, pilnował, by na śniadanie była owsianka, nie tylko kawa.

Władek tylko wywyższał się, poniżał, twierdził, że dźwiga mnie do swojego poziomu. Ignacy żyje dla mnie, zawsze wysłucha. To lubię najbardziej ocenia.

Weronika również chwali męża Lilki, cieszy się, że mieszka z nimi teraz w ogromnej willi pod Warszawą. Jedyną trudnością dla Lilki jest moment, gdy przez przypadek widzi, jak Ignacy robi sobie zastrzyk.

Co się dzieje? pyta spanikowana.

Insulina, mam cukrzycę, ale nie martw się, żyję normalnie.

Na Malediwach Lilka leniwie rozmyśla:

Może wreszcie trafiłam na szczęście?

Podoba się jej wypoczynek w luksusowych warunkach. Czasem myśli, że wolałaby spędzać czas z trenerem surfingu albo przystojnym tenisistą niż z nieporadnym mężem.

Muszę postawić mojego misia na dietę i zapisać go na siłownię.

Rozmawia z Ignacym; ten smutnieje.

Zrobię, co chcesz, ale ciężko mi, mam zaburzenia metaboliczne. Z Apollina nie będę.

Nic nie szkodzi stwierdza Lilka.

Po powrocie do pracy coraz częściej męczą ją myśli: Czy kiedykolwiek poczuję prawdziwą miłość? Do obecnego męża nie czuję pasji, marzę o wielkich emocjach, marzę, by spać z umięśnionym modelem, a nie pluszowym misiem.

Koledzy żartują:

Nie zdradzasz swojego misia? Co za moralność!

W rzeczywistości Lilka nie jest tak porządna, cóż, nie chce zrobić przykrości dobrotliwemu mężowi. Na firmowej imprezie sylwestrowej pije mocno, i kolega Kostek prosi wspólnego znajomego Artura, by odwieźć ją do domu.

Lilka, możemy cię podrzucić proponuje Kostek.

Artur sadza ją obok siebie:

Kostku, czemu nie poznałeś mnie wcześniej z Lilką? śmieje się, a ona patrzy na niego z zachwytem.

Przystojniak w sportowej bryce nie odrywa od niej wzroku, pyta o telefon. Pod domem pomaga jej wysiąść, przyciska ją nagle do samochodu i całuje z pasją. Nie opiera się, podoba jej się ten silny, zdecydowany facet.

Artur okazuje się idealnym kochankiem. W domu Lilka jest czuła dla swojego pluszaka, u Artura nie ma miejsca na czułości: spotkania w jego kawalerce są intensywne, brutalne. Po wszystkim mówi tylko:

Z tobą jest dobrze.

Obojgu to odpowiada; Ignacy wraca późno, szczyt sezonu i nie podejrzewa niczego.

Pewnego dnia Lilka wpada do Artura: w łóżku, on wychodzi z łazienki, dzwoni domofon, ktoś natarczywie wali w dzwonek.

Zaraz mu dam! mruczy Artur, idzie otworzyć drzwi.

Lilka słyszy dwa głosy: Artura i swojego męża, przerażona ubiera się w pośpiechu. Ignacy pojawia się w pokoju, milczy. Gorzej, niż gdyby krzyczał.

Ignacy… To nie tak…

Artur także milczy, mógłby nie wpuszczać męża.

Kto mnie wydał? pyta Lilka.

Teraz to już nieważne. Nie wierzyłem, a jednak sprawdziłem.

Ignacy wygląda źle blednie, poci się, pada na podłogę. Lilka podbiega, słyszy ciężki oddech.

Dzwoń po karetkę!

Artur dzwoni. Lilka znajduje w kieszeni męża insulinowy pen, podaje zastrzyk, wiedziała, że mąż zawsze go ma.

To powinno pomóc. Ale Ignacy nie odzyskuje przytomności. Przyjeżdża pogotowie, lekarz stwierdza zgon.

Lilka jest w szoku. Artur odwozi ją do domu, tam czeka Weronika.

Lilko, co się dzieje, blada jesteś jak ściana.

W głowie Lilki rodzi się myśl:

To mogła być Weronika, od dawna nie lubiła Artura, przecież zawsze mnie o niego wypytywała ale milczy, bo nie ma dowodu.

Po pogrzebie długo nie może dojść do siebie. Potem w ich domu pojawia się córka Ignacego z pierwszego małżeństwa z własnym mężem prawnikiem; żądają, by Lilka opuściła dom, grożą, że nawet przez sąd nie dostanie ani willi, ani biznesu. Rzucają na stół gruby plik pieniędzy daje jej trzy dni na wyprowadzkę.

Lilka rezygnuje z walki, odpuszcza. Z Weroniką wraca do wielkiego mieszkania Władka.

Mija czas. Lilka wraca do równowagi, Artur pomaga jej, ale nie mówi o ślubie. Wie, że nie pasuje na męża, ale spotyka się z nim. Pewnego dnia Kostek dzwoni:

Lilka, usiądź… Artur zginął, wypadek, nie żyje.

Teraz Lilka naprawdę się zamyśla.

Dlaczego wszyscy moi faceci umierają? Jestem jak czarna wdowa, będą mnie tak nazywać. Moja aura jest chyba czarna.

Jakiś czas później do programu Lilki trafia młody mężczyzna Maksymilian. Czuje, że nie może od niej oderwać wzroku, po nagraniu zaprasza ją do kawiarni.

Zgadzam się mówi Lilka, pora otrząsnąć się.

Maksymilian zdobywa jej serce; Lilka czuje się szczęśliwa i zakochana.

Wreszcie poznałam prawdziwą miłość. Nie mogę bez niego oddychać, nie tylko żyć. Ale boję się o niego.

Maksymilian też zakochuje się; świetnie się dogadują, Lilce jest lekko i przyjemnie, dużo rozmawia. Nie pyta, kim naprawdę jest, wie tylko, że nie ma rodzeństwa, relacji z ojcem nie utrzymuje. Mieszka u Lilki, a ona ciekawa czy był żonaty, czy ma dzieci.

Włącza laptop, wpisuje imię i nazwisko chłopaka w wyszukiwarkę. Pierwszy link ją powala: Maksymilian jest w top 1000 najbogatszych Polaków. Lilka w szoku. Stan konta ogromny.

Nie wierzę… śmieje się, ale po chwili się boi: A jeśli jemu też coś się stanie?

Uspokaja się, jedzie do pracy. Po południu dzwoni do Maksa. Telefon nie odpowiada, próbuje w firmie.

Dzień dobry, poproszę Maksymiliana do telefonu…

Kto mówi? pyta sekretarka.

Lilka…

Pan Maksymilian trafił do szpitala…

Lilka pędzi do szpitala.

Co z nim? pyta lekarza, z płaczem.

Spokojnie, nie jest tak źle, serce. Już po wszystkim, przeżyje.

Czy mogę wejść? Choć na chwilę…

Dobrze, na dziesięć minut.

Wchodzi cicho, Maksymilian czeka na nią, uśmiecha się. Siedzi obok, trzyma jej ręce.

Będzie dobrze, kocham cię. Gdy wyzdrowieję, pobierzemy się. Zgadzasz się?

Oczywiście, odpowiada i całuje go. Przed nami prawdziwe szczęście i całe życie.

Dziękuję za przeczytanie, polubienia i wsparcie. Powodzenia!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − 3 =

Czarna wdowa Piękna i inteligentna Lila, tuż przed ukończeniem studiów na Wydziale Dziennikarstwa U…