Córki mieszkają za granicą, podróżują po świecie i wysyłają mi kolorowe pamiątki z każdego zakątka globu, a ja przymieram z głodu

Córki mieszkają za granicą, podróżują po świecie i wysyłają mi kolorowe pamiątki z każdego zakątka globu, a ja przymieram z głodu

Mam trzy córki, każdą z nich wychowywałam na dobrą i uczciwą kobietę. I co z tego teraz mam? Niewiele. Do tego żyję praktycznie w nędzy, bo moja emerytura na nic mi nie wystarcza. Za to mogę pochwalić się kolekcją egzotycznch masek z Meksyku, huculskich talerzy z Ukrainy czy innymi barwnymi pamiątkami, które w niczym mi nie pomagają.

Dwie z moich córek są stewardessami. Jedna lata w liniach tureckich, druga w niemieckich. Podróżują po świecie, mają już swoje rodziny. Starsza wzięła ślub z Japończykiem, a młodsza z Norwegiem. Jedna mieszka w Niemczech, a druga w Turcji. Tak, mam wnuki, ale nie widziałam ich od kilku lat. Tak naprawdę spotkałam je raz w życiu. Córki wysyłają mi filmiki i zdjęcia, ale przecież to nie to samo, co przytulenie wnuków, uściśnięcie ich i robienie dla nich pyszności. Tęsknię za nimi i chciałabym być jak prawdziwa babcia, a nie pełnić tę rolę na odległość.
Co chwilę od córek dostaję jakieś paczki, w których dostaję różne kolorowe pamiątki z każdego zakątka świata. Piękne, faktycznie, ale po co mi to? Czy taka afrykańska figurka mnie nakarmi, da dobre słowo i przytuli mnie?

Nie umiem się cieszyć z tych wszystkich prezentów, które od nich dostaję, ponieważ moja dusza cierpi, a portfel świeci pustkami. Czasami zdarza się, że nie mam nawet co jeść. Już kilka razy mówiłam im, że lepiej byłoby, gdyby przysłalii mi paczkę z jedzeniem zamiast tych pamiętek, ale oni albo mnie nie słuchają, albo nie zdają sobie sprawy z tego, w jakiej sytuacji się znajduję. 

Moja najmłodsza córka została przy mnie, ale jej samej życie nie rozpieszcza… Zaczęła kilka lat temu chorować i ma problemy z sercem, przez co nie może znaleźć jakiejś pracy, która nie pogarszałaby jej stanu. Niestety, nie skończyła szkoły, więc mogłaby wykonywać tylko prace fizyczną, ale właśnie nie każdą może przez swoje zdrowie. I takie zaklęte koło trwa. Córka stara się jak może, łapie jakieś dorywcze prace, ale i tak jest nam niezwykle ciężko.

Chciałabym, aby dwie pozostałe córki trochę bardziej się mną zainteresowały i zrozumiały, jak ciężkie jest moje życie. Ja naprawdę nie chcę od nich wiele – trochę zrozumienia i ciepła, których nie dadzą mi te kolorowe pamiątki, które mi przysyłają…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście + 13 =

Córki mieszkają za granicą, podróżują po świecie i wysyłają mi kolorowe pamiątki z każdego zakątka globu, a ja przymieram z głodu