Córka zostawiła dziecko starszym rodzicom na wychowanie, a syn wychowuje obcego chłopca

Córka zostawiła dziecko starszym rodzicom na wychowanie, a syn wychowuje obcego chłopca

Patrzę na moich starych znajomych i mają zwykłe rodziny – dzieci, a nawet wnuki. Życie dla nich toczy się zwyczajnie, a u nas? Wszystko jest jakoś inaczej.

Wychowaliśmy z mężem dwoje dzieci – syna i córkę. Syn jest o sześć lat starszy od córki i jest już niezależny pod względem finansowym, bo jeśli chodzi o inne kwestie, ciągle ma problemy. Szczególnie nie układa mu się w życiu osobistym. A to dziewczyna rzuca go praktycznie tuż przed ślubem, albo trafia na jakąś oszustkę, która chce „zrobić” go tylko na pieniądze. Teraz poznał kobietę o 8 lat starszą od niego i wydaje się mu być ideałem, dlatego podjął decyzję – bierze ślub! Ta kobieta nie tylko jest od niego starsza, ale też ma nasoletniego syna.

Syn mówi, że ją kocha, a swoich dzieci nie chce mieć, więc dziecko jego wybranki mu nie przeszkadza. Podobno znalazł także z chłopcem wspólny język i nie zamierza niczego zmieniać. Poza tym jego przyszła żona jest już w takim wieku, że poród mógłby okazać się być dla niej ryzykowny. Nie wiem, co mam o tym myśleć, ale nie jestem szczęśliwa z powodu tego, jakie decyzje podjął. Nie wyobrażam sobie nazywać tego chłopca wnukiem, bo to obce dziecko, a synowa? Wolałabym, aby była młodsza. Niby się z nią nie kłócę, ale relacje są bardzo chłodne, naprawdę to wszystko w ogóle mi nie odpowiada.

Z tego, jak żyje moja córka też nie jestem wcale zadowolona. Już od kiedy skończyła piętnaście lat nie mogliśmy sobie z nią poradzić, bardzo lubiła chłopców, wręcz za nimi latała. W wieku osiemnastu lat nagle obwieściła, że teraz już na pewno poznała „miłość swojego życia”. Tym razem jej wybranek miał własne mieszkanie, a nasza córka po prostu do niego uciekła, aby bez przeszkód i ograniczeń korzystać z uroków tej wielkiej miłości. Wszystko to trwało jakieś 7 miesięcy, aż pewnego dnia wróciła do nas z wielkim brzuchem. Wtedy już nie była potrzebna swojego „ukochanemu” i ich nieskończona miłość dobiegła końca.

Byłem kelnerem na weselu swojej byłej żony. Jeszcze tego samego wieczoru otrzymałem kopertę od jej matki…

Cieszę się, że córka wróciła do domu i poprosiła nas o pomoc, zamiast dokonywać aborcji. Urodziła nam wnuczkę. Od pierwszego dnia była jednak beznadziejną matką i cała odpowiedzialność za opiekę nad dzieckiem spoczywała na mnie. Jedyne, do czego potrzebna była córka, to do dawania wnuczce piersi. Potem, gdy Danusia zaczęła jeść normalne jedzenie, jej mama od razu „spuściła się ze smyczy”. Ciągle spotykała się ze znajomymi, a w domu bywała tylko kilka razy w tygodniu. Któregoś dnia oznajmiła nam, że się zakochała i chce ułożyć sobie życie osobiste. Kiedy zapytaliśmy, co z jej córką, ze zdziwieniem odpowiedziała: „No jak to co? U Ciebie ma dobrze, nie będę jej więc ze sobą zabierać!”.

Szczerze mówiąc już dawno się poddałam i nie zamierzam z nią walczyć, bo co możemy zrobić? Bardzo kochamy naszą wnuczkę, wychowamy ją i wykształcimy. Nie wiem tylko, na jaką osobę uda nam się ją wychować, bo patrząc na nasze dzieci nie sądzę, że jesteśmy w tym dobrzy…

Boimy się tylko, że historia zatoczy koło i córka znowu wróci do domu z brzuchem, a potem my będziemy wychowywać sami kolejne dziecko, a my już teraz mamy coraz mniej sił, więc dalej na pewno nie będzie lżej.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 3 =

Córka zostawiła dziecko starszym rodzicom na wychowanie, a syn wychowuje obcego chłopca