Pracuję jako księgowa w jednej firmie. Niedawno zwolnili moją koleżankę, a na jej miejscu zatrudniono córkę szefa. I wtedy zaczęły się problemy.
To była młoda dziewczyna, która zaczęła u nas pracę zaraz po studiach. Nic nie umie, niczego nie rozumie albo udaje i przez większość czasu siedzi, maluje paznokcie albo przegląda serwisy plotkarskie w sieci.
Żaden z kolegów z pracy ani żadna koleżanka nie ma odwagi, by podejść do szefa i powiedzieć mu prawdę na temat jego córki. Wszyscy milczą, bo boją się, że jeżeli coś powiedzą, to po prostu stracą pracę. Pewnego dnia już nie wytrzymałam i postanowiłam porozmawiać z tą dziewczyną osobiście.
– Tata kazał mi tu pracować, chociaż wcale mi się nie podoba – wyznała dziewczyna podczas rozmowy – Chcę zostać fotografem, a nie pracować jako księgowa – wyjaśniła mi.
– To, czemu mu o tym nie powiesz? – zapytałam.
– Mówiłam już, ale on mnie nie słucha – powiedziała ze smutkiem dziewczyna.
– Myślę, że powinnaś iść za swoimi marzeniami, aby później niczego nie żałować. Dlaczego miałabyś tu pracować? Tym bardziej, skoro nie chcesz. Jesteś stworzona do czegoś lepszego, a na pewno nie do tego, by robić coś wbrew sobie – zapewniałam ją.
Dziewczyna mnie posłuchała i następnego dnia nie przyszła do pracy. Szef teraz szuka nowej księgowej.
Myślę, że postąpiłam słusznie, rozmawiając z nią. Mam nadzieję, że szef nie będzie miał do mnie pretensji, że zbuntowałam jego córkę.
Niech dziewczyna idzie za swoim marzeniem, a w naszej firmie niech pracują osoby, które lubią swoją pracę i znają sie na niej.
