Córka, która nie istniała

– Może wystarczy już lamentować?! Inni goście zaczynają się na nas gapić. Dobrze, że nie ma tu moich znajomych, bo bym ze wstydu się spalił! — powiedział Michał, z wyższością i lekkim zdenerwowaniem w głosie.
– Michał, dlaczego… — wymamrotała dziewczyna siedząca przy stoliczku naprzeciwko, a potem zaczęła płakać jeszcze bardziej.
– Znowu to samo! Co dlaczego? O jakim dziecku ty mówisz? Nie umówiliśmy się na rodzenie dzieci, prawda?! Spotykaliśmy się przez kilka miesięcy i wystarczy! — Michał powiedział ostatnie słowa na tyle głośno, że ludzie przy sąsiednich stolikach zaczęli się naprawdę oglądać.
– Co ty mówisz? Przecież się kochamy! Mówiłeś mi o swoich uczuciach! Powiedziałeś… — Ala nie zdążyła dokończyć zdania, bo Michał jej przerwał.
– Słuchaj, dość tego wszystkiego… mówiłem… nie mówiłem… Za kilka dni przeprowadzam się do Stanów Zjednoczonych z rodzicami. Sprzedaliśmy już dom, tata przeniósł wszystkie aktywa. Tak więc, jak to się mówi, adiós, skarbie! — młody człowiek wypowiedział te słowa i ponownie spojrzał na płaczącą dziewczynę.
– Michał… — powiedziała cicho i wolno, starając się opanować nową falę łez, które niechcący spłynęły jej z oczu.
– Kelner, a można prosić o rachunek?! Jak długo można czekać?! — Michał podniósł rękę, gestem dając znać kelnerowi, że chce się rozliczyć jak najszybciej.
Kelnerzy zaczęli się krzątać, Michał machnął na nich ręką, wyciągnął z portfela kilka złożonych banknotów i niedbale rzucił je na stół.

– W każdym razie! Już się spóźniam, twoje histerie mnie znudziły. Niczego ci nie obiecywałem, nic takiego nie powiedziałem! Idę, a jeśli chcesz, możesz sobie zamówić coś jeszcze, jest tu dość. — powiedział Michał, wskazując gestem na pieniądze i ruszając w stronę wyjścia.
Ala spojrzała za nim, zasłoniła twarz rękami i zaczęła płakać jeszcze bardziej. Po chwili pod stolikiem pojawił się kelner. Młody mężczyzna wziął pieniądze ze stołu i zaczął sprzątać filiżanki po kawie.

– Chce Pani jeszcze coś? — zapytał uprzejmie kelner.
– Nie. Dziękuję. — Ala powiedziała to cicho, starając się nie patrzeć na kelnera swoimi zapłakanymi oczami.
Powoli wstała, wzięła swoją torebkę z krzesła i również ruszyła do wyjścia. Samochodu Michała przed kawiarnią już nie było. Odjechał.

Ala wyszła z kawiarni, a świeże powietrze działało na nią kojąco. Łzy wyschły i już nie spływały po policzkach. Tylko opuchnięte powieki zdradzały, że jeszcze chwilę temu płakała. Dziewczyna bezmyślnie wyciągnęła z torebki małe lusterko i chusteczkę, poprawiła zacieki tuszu i odeszła z nieszczęsnej kawiarni.

Nie miała ochoty wracać do domu. Skręciła do małego skwerku, gdzie w szkolnych latach lubiła spacerować z koleżankami.

Siadając na ławce, natychmiast przywołała wspomnienia beztroskich lat szkolnych. „Jak wtedy wszystko było proste i jasne, całe życie przede mną. A problemy… Z ewentualnych problemów jedynie to, że w najbliższą sobotę odwołano dyskotekę na tanecznym parkiecie i dostałam dwóję z geografii. A teraz! Teraz moje życie zmierza w przepaść! Co teraz zrobię?! Iść usunąć dziecko czy urodzić, żeby kilka miesięcy później stać się matką samotnie wychowującą dziecko, pracując na dwóch etatach, bo inaczej nie dam rady go wyżywić! — pomyślała Ala, a łzy znowu nieubłaganie spływały jej z oczu.

– Przepraszam, czy coś się Pani stało? Mogę w czymś pomóc? Proszę, weź chusteczkę. — usłyszała przyjemny męski głos i ujrzała rękę wyciągającą jej chusteczkę papierową.
Ala wzięła chusteczkę, a potem podniosła wzrok i spojrzała na osobę, która zaoferowała pomoc.

– Alka! To ty?! — z radością zawołał mężczyzna.
– Tomek… — zdumiona wykrzyknęła Ala, próbując wstać z ławki.
Tomek natychmiast objął ją i ciągle powtarzał:

– Alka! Alka! Tak się cieszę, że cię widzę! Nie możesz sobie nawet wyobrazić, że tylko dziś rano pytałem mamę o ciebie!
Po kilku sekundach w końcu puścił dziewczynę z objęć.

– A co ty tu robisz sama, płaczesz?
– No, idąc obok, weszłam do naszego skwerku, przypomniałam sobie czasy szkolne i po prostu mnie wzięło… — Ala wymyśliła na poczekaniu tę historię, żeby nie odkrywać prawdziwych powodów swojego smutnego stanu.
– Rozumiem. Jesteś nadal taką samą wrażliwą osobą jak dawniej! I równie piękną, a nawet jeszcze piękniejszą!
Dziewczyna spojrzała na swojego byłego kolegę z klasy i się uśmiechnęła.

– Alka, chodźmy do kawiarni. Znam jedno miejsce niedaleko, posiedzimy, pogadamy.
Tomek wskazał ręką w stronę, gdzie znajdowała się ta sama kawiarnia, z której Ala właśnie wyszła wylewając morze łez. Oczywiste było, że wracać tam jej zupełnie się nie chciało.

– Słuchaj, może nie w kawiarni. Może tu przejdziemy się dalej do parku? Zjemy lody. Pogoda ładna. — zaproponowała Ala.
– Dobrze, niech będzie. — uśmiechnął się Tomek.
Spędzili kilka godzin na spacerze w parku, wspominając czasy szkolne. Ala w tym czasie całkowicie zapomniała o Michale i o swojej nieplanowanej ciąży.

– A ty, to co, nadal nie masz męża? — ostrożnie zapytał Tomek.
– Nie. Nie wyszło. — odpowiedziała dziewczyna znacząco.
– U mnie też nie szło. — odpowiedział Tomek, niezbyt radośnie i zrezygnowanym tonem.
Ala i Tomek zaczęli spotykać się jeszcze w czasach szkolnych. Wtedy wszyscy nazywali ich „narzeczonymi”, a rodzice powoli szykowali się do ślubu.

Jednak wszystko zmieniła błahe i wielu znana sytuacja. Tomka zabrano na rok do wojska. Ala czekała na niego pół roku, a potem zrozumiała, że się zakochała.

Antek, tak nazywał się nowy ukochany, na początku pięknie starał się o Alę. Myślała, że wkrótce dostanie od niego propozycję. Ale on nie spieszył się. Spotykali się przez cztery lata, nawet próbowali mieszkać razem. Tylko że coś w tym związku nie grało. Pewnego dnia Ala przyłapała Antka z inną. Przepraszał, ale dziewczyna postanowiła, że takie relacje są jej niepotrzebne.

Kilka miesięcy Ala żyła w przygnębieniu, próbując zapomnieć o zdradzie. A potem spotkała Michała. W cudowny sposób sytuacja powtórzyła się. Ala szczerze zakochała się w czarującym młodzieńcu. On pięknie się starał, dawał kosztowne prezenty. Ala ponownie uwierzyła w prawdziwe uczucia, była gotowa stworzyć rodzinę. Tylko dla samego Michała to, co się dzieje, było jedynie rozrywką. Jak teraz się okazało, kiedy zaczęli się spotykać, Michał już wiedział o swoim rychłym przeprowadzce do Stanów Zjednoczonych. Po prostu potrzebował kogoś, z kim mógłby się zabawić. Dlatego wybrał piękną Alę.

Tomek nie był zły na dziewczynę za to, że na niego nie czekała. Zawsze był osobą rozsądnie myślącą. O swojej decyzji Ala poinformowała go w liście. W odpowiedzi jedynie życzył jej szczęścia. Jednak wracać do rodzinnego miasta nie chciał, wyjechał do Warszawy i planował tam zostać na zawsze.

W stolicy w ciągu tych pięciu lat chłopak zdążył ukończyć studia, spotykał się z dziewczyną i znalazł pracę. Życie osobiste się nie ułożyło, w przedsiębiorstwie nastąpiła redukcja zatrudnienia, na którą wpadł Tomek, jako ostatni zatrudniony pracownik. Nie myśląc długo, postanowił wrócić do rodzinnego miasta. Nie liczył na relacje z Alą, ponieważ był pewny, że ona już dawno wyszła za mąż.

A tu okazało się, że los przygotował Tomkowi niesamowitą niespodziankę. Jego ukochana dziewczyna nie tylko nie ma męża, ale także jest wolna od relacji. Oczywiście Tomek postanowił skorzystać z danej mu szansy.

…Od ich spotkania na skwerze minęły dwa miesiące. Tomek i Ala zaczęli się spotykać. Chłopak szczerze cieszył się z wszystkiego, co w ostatnim czasie wydarzyło się w jego życiu. Ala również zrozumiała, że wciąż jeszcze jest zakochana w Tomku. Tylko mój spokój burzył fakt, że nosiła w sobie dziecko innego mężczyzny. Za każdym razem, gdy wychodziła z domu na spotkanie, wiedziała — ten związek jest skazany na niepowodzenie.

Tomek po raz kolejny zaprosił swoją ukochaną do restauracji. Zjedli kolację, a potem chłopak wyciągnął z kieszeni marynarki pierścionek zaręczynowy i poprosił dziewczynę o rękę.

– No więc, co powiesz, zgadzasz się za mnie wyjść i, jak to się mówi, razem przez całe życie, w radości i w smutku? — z uśmiechem zapytał Tomek, pewny, że ukochana się zgodzi.
– Nie. — odpowiedziała Ala i opuściła wzrok.
– Co znaczy nie? Dlaczego nie, Ala? Dokąd idziesz?
Dziewczyna zapłakała i pobiegła do wyjścia.

Minęło dziesięć lat…

– Mamo, kto mnie dzisiaj odbierze z przedszkola, ty czy tata? — zapytała Lada przy śniadaniu.
– Nie wiem. Wieczorem zobaczymy, córeczko. — odpowiedziała Ala, zawijając mężowi kanapki.
– A my z mamą razem po ciebie przyjedziemy! I lecimy do kina! Dzisiaj piątek! — radośnie powiedział Tomek, wchodząc do kuchni.
– Hurra! Tatusiu! Hurra! Do kina… — krzyknęła radosna Lada.
– Jedz, bo spóźnisz się do szkoły.
Tomek spojrzał na żonę, która nerwowo wpatrywała się w ekran swojego telefonu.

– Czyżby to znowu on? — zapytał ją Tomek.
– Tak. Tolek, pisze, że przez sąd odbierze Ladę i zabierze do Ameryki. — powiedziała Ala i rozpłakała się.
– Trzeba to zakończyć. Podaj mi jego numer, sam z nim porozmawiam.
– Nie, Tolek. Martwię się o ciebie.
– Wszystko będzie dobrze. Lado, jesteś gotowa? Chodźmy!
Ala z córką wyszli z budynku.

– O, tak oto do kogo Alka odeszła! Były narzeczony! — powiedział Michał, stojąc pod blokiem.
– Lado, wejdź do auta. Muszę porozmawiać z wujkiem.
Dziewczynka posłusznie odeszła i usiadła na tylnym siedzeniu.

– Więc Alka oszukała cię, jak głupca. Wiesz, że wychowujesz obce dziecko? Dla niej byłeś tylko alternatywą. — powiedział złośliwie Michał. – A ona wciąż mnie kocha!
– Powiem ci tak! Z Alą się kochamy. Wychowuję moje dziecko. A ty byłeś największym błędem Ali, którego ona naprawiła. Odchodź stąd, i niech to będzie ostatni raz, gdy cię widzę! Albo gorzej będzie…
Z tymi słowami Tomek pchnął Michała. Ten się zachwiał, ale utrzymał równowagę.

– Tato, już? Spóźnimy się do szkoły!
– Już idę, córeczko.
Tomek i Lada odjechali. Michał patrzył za odjeżdżającym samochodem i zdawał sobie sprawę, że poniósł porażkę. Sam nasuwał sobie pytanie – czy w ogóle warto walczyć? Walczyć o miłość, której nie ma. I o córkę, której

nigdy nie miał. I nie będzie…

Wieczorem odleciał i już nigdy nie wrócił do rodzinnego miasta. Czasami trzeba postawić kropkę nad i, nawet jeśli długo się pragnie kontynuacji…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 + piętnaście =

Córka, która nie istniała