Anna poślubiła Michała siedem lat temu i zamieszkała z nim na wsi. Ich dom był duży. Z nimi mieszkała teściowa, miła i mądra kobieta. Niestety, była przykuta do łóżka. Zarówno Anna, jak i Michał pracowali, więc w ciągu dnia pielęgniarka przychodziła do teściowej, a wieczorem syn i synowa opiekowali się kobietą. Anna miała też dziadka i dwie ciotki. Rodzice kobiety opuścili ten świat dziewięć lat temu. Dziadek, emerytowany generał, był przykuty do łóżka. Na przemian opiekowała się nim jedna lub druga ciotka. Anna często dzwoniła do dziadka, ale z jakiegoś powodu to ciotki zawsze odiberały telefon.
Nie wolno jej było rozmawiać z dziadkiem, bo ciotki na to nie pozwalały – uważały, że mógłby się za bardzo wzruszyć, co mogłoby mu zaszkodzić. Powtarzały, że nic mu nie jest… Miesiąc temu teściowa zmarła. Anna musiała załatwić sprawy związane z pogrzebem, więc pojechała do miasta. Uznała, że przy okazji odwiedzi dziadka. Przyszła do nich w momencie, gdy ciocia Gabriela krzyczała na ojca:
– Tato, znowu się wypróżniłeś?! Nie mogłeś zawołać? Pluję na Twoją emeryturę i oddam Cie w końcu do domu starców!
– Mimowolnie to zrobiłem, podczas snu – płakał dziadek.
Gabriela, po umyciu i założeniu nowej pieluchy ojua, wyszła z pokoju, a tam weszła Anna. Była zdumiona tym, co odkryła. W końcu zawsze mówiono jej, że dziadek ma się dobrze.
– Źle Ci tu dziadku, prawda?
– Wnuczko, zabierz mnie stąd, gdziekolwiek, nawet do przytułku. Krzyczą na mnie, biją, nikt nie chce mnie słuchać. Potrzebują tylko mojej emerytury, a ja sam jestem dla nich ciężarem.
– Zabiorę Cię. Pojedziesz ze mną?
– Na emeryturę poleciała – syknęła ciotka, wchodząc do pokoju
. – Ty, ciociu Gabrielo, nie mierz innych własna miarą – odpowiedziała Anna.
Dwa dni później Anna z Michałem i jego przyjaciółmi zabrali dziadka do swojej wsi. Teraz generał, na wózku inwalidzkim, siedzi w ogrodzie, w cieniu drzew, obok opiekunki, życzliwej kobiety. Dziadek nie może się doczekać powrotu wnuczki z pracy z mężem. Dobrze się z nimi bawi. A wkrótce będzie jeszcze więcej zabawy. Prawnuk jest w drodze…
