Mam krewnych, takich irytujących, którzy odwiedzają mnie co roku. Jest to brat ojca z żoną i 11-letnim synem. Mieszkam w mieście sama, więc systematycznie przyjeżdżają do mnie co roku na początku czerwca. W tym roku mój chłopak i ja spędziliśmy koniec maja i początek czerwca w Hiszpanii. Już myślałam, że uniknęłam przyjazdu krewnych. Tak, chciałoby się! Ach, tak, trzeba się w tym momencie zatrzymać: z moim chłopakiem jestem od 8 miesięcy, więc moi krewni nie wiedzieli o jego istnieniu. Nie muszę się nikomu z niczego tłumaczyć, mam 22 lata. Wróćmy więc do tematu. Krewni, jak na początku lipca tego roku postanowili „zadowolić mnie” swoją wizytą. Otwieram drzwi, a za mną Filip, mój chłopak, wstydliwie się za mną ukrywał.
– Wow, Kaśka, przyprowadziła faceta do domu? A mama wie? No cóż, zadzwonię i dowiemy się – powiedziała ciocia Teresa od progu. Mama właściwie zna Filipa. Mieszka w innym mieście, ale z Filipem już byliśmy u niej. Skakała ze szczęścia, kiedy powiedziałam, że mam chłopaka.
– Och, ciociu Tereniu, nie dzwoń prosz – poczułam na sobie niezrozumiałe spojrzenie Filipa i mrugnęłam do niego – mama o niczym nie wie…
– Tak, proszę nie dzwonić – wtrącił się Filip – mam bardzo poważne zamiary, ale dopiero muszę się rozwieść z żoną i wtedy natychmiast z Kasią weźmiemy ślub.
– Co? Jesteś żonaty? – ciocia wybałuszyła oczy.
– Wyobraź sobie, że żona Filipa zostawiła trójkę, ale zaraz urodzi kolejne kochankowi. Chcemy pozbawić ją praw rodzicielskich do dzieci, które ma z Filipem i po rozwodzie zamieszkają z nami.
– Dobrze, proszę się rozgościć, a ja uciekam do sklepu – powiedział Filipa – wolisz szampana czy białe wino?
– Co? – wujek wyszeptał, a ja odpowiedziałam.
– Tak, będziemy pić całą noc. Nawiasem mówiąc, dziś wieczorem przyjadą do nas jego przyjaciele. Może zostaniecie? Usiądźmy razem…
– Jego przyjaciele … Tacy sami jak oni? – spytała ciotka ze strachem.
– Tak, oczywiście, tacy sami…
Po tym spotkaniu nie widziałam już moich krewnych. O to chodzi!



