Mój weekend zawsze wygląda tak samo – sprzątam, prasuję, gotuję i myję. Nikt mnie wtedy nie niepokoi, nie zaburza mojego planu i ogólnie, nikt nie jest dla mnie jakoś szczególnie ważny, więc mogę to wszystko robić tak, jak sobie zaplanowałam, a w dodatku z przyjemnością.
– Mam już dość. W dni powszednie pracuję, a w weekendy pracuję tak naprawdę jeszcze więcej. Nie uwierzysz, ale tak naprawdę to w pracy odpoczywam. To jakiś koszmar – opowiadała mi moja przyjaciółka. Jestem jej w stanie uwierzyć, bo wiem, jak to jest, w końcu kiedyś sama byłam mężatką. Jest mi niesamowicie dobrze. Tak naprawdę w praktyce podział obowiązków i równouprawnienie zupełnie nie działa. Nie rozumiem dlaczego wszyscy wciąż myślą, że to kobiety są odpowiedzialne za dom, a facetom nic do tego. Chcę Wam opowiedzieć historię, która ostatnio przydarzyła się mojej przyjaciółce.
Umawiała się z pewnym facetem, miał na imię Janek. Spotykali się ze sobą, spędzali razem czas, a czasami przyjaciółka u niego nocowała. Marlena nie wspominała o żadnych ich wspólnych planach, ale to dlatego, że ich po prostu nie mieli. Razem podróżują, odpoczywają, bawią się, ale wspólnie nie zamierzają budować przyszłości. Wydaje się, że taki stan rzeczy im odpowiada. Oczywiście Marlena wspomina o tym, że chce założyć rodzinę i zostać matką, ale dopiero za kilka lat. Teraz o tym nie myśli, bo ważniejsza jest dla niej kariera zawodowa. Zajmuje dobre stanowisko w międzynarodowej korporacji, dobrze zarabia, a w najbliższej przyszłości zamierza kupić mieszkanie. Niestety, jej facet Janek nie jest zbyt pracowity.
Jest przyzwyczajony do tego, że mama za niego wszystko robi, a teraz chce, aby te obowiązki przejęła po niej Marlena. “Ugotuj mi, posprzątaj mi, uprasuj”. Marlena na początku jeszcze dla niego gotowała i sprzątała, ale kiedy zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo jest on bezczelny, dała sobie z tym spokój. Chłopak potrafił być tak bardzo bezczelny, że pewnego dnia zaprosił ją na randkę i zabrał ją do siebie, a tam okazało się, że przywiózł ją do siebie tylko dlatego, aby mu posprzątała mieszkanie. Koszmar, prawda? Marlena wtedy wyjaśniła mu, że przyszła na randkę, a nie po to, by w sobotni wieczór robić mu porządki. Powiedziała też, że absolutnie nie powinien dzwonić do niej z takimi intencjami.
Mama wspierała dziewczynę, ja zresztą też, bo ona przecież nawet nie jest jego żoną, a on chce od niej tego, by tak się zachowywała. Poza tym jest przecież dorosłym mężczyzną, więc sam byłby w stanie coś ugotować, posprzątać i wyprać sobie rzeczy. W zeszłym tygodniu mama Janka pojawiła się u mojej przyjaciółki.
– Czemu jesteś taka okropna? Czemu nie posprzątasz u swojego chłopaka, tylko ja to muszę robić? Od czego jesteś? W końcu jesteś kobietą i skoro widzisz, że jest brudno, to powinnaś posprzątać, a nie czekać na cud.
Przyjaciółka zamknęła jej drzwi przed nosem. Zrozumiała, że nie ma sensu kontynuować rozmowy, tak jak nie ma sensu spotykać się z Jankiem. Rzuciła go i to była słuszna decyzja.



