W pracy spodobał mi się kolega z innego działu. Jest ode mnie starszy o 12 lat. Rozwiedziony, ma syna, o którym często mówi. Uwielbia spędzać z nim czas i zwykle zabiera go na weekendy do siebie.
Nie jest prostą osobą. To nie typ miłego przystojniaka, ponieważ czasami zachowuje się dość bezczelnie. Robi niestosowne uwagi i żarty innym koleżankom z pracy, często pije, co zresztą widać, bo zdarza się, że przychodzi do pracy na kacu. Zdarza mu się także pożycza od innych pieniądze, bo ma długi.
Dziecko zostało zabrane z domu dziecka i 18 lat później, wyrzucone za drzwi.
Na początku wzbudzał we mnie we mnie same negatywne uczucia i byłam zadowolona z tego, że pracujemy w innych działach, przez co mamy ze sobą bardzo ograniczony kontakt. Ostatnio jednak zaczęłam się łapać na tym, że o nim coraz częściej myślę. Mimo swoich wad jest też osobą bardzo zabawną, charyzmatyczną, ma milion ciekawych historii w zanadrzu i przyjemnie się go słucha. Chcę go lepiej poznać i dowiedzieć się, co lubi. Nawet tego nie zauważając, zaczęłam z nim żartować na swój sposób, jednak on nie odpowiada mi w ten sam sposób. Zwraca uwagę na to, jak jestem ubrana, ale nie entuzjastycznie, tylko negatywnie. Raz nawet kazał i ubrać się skromniej, bo według niego rozpraszam innych pracowników. Nikt nigdy mi wcześniej czegoś takiego nie powiedział i szczerze, to nie zgadzam się z nim – ubieram się normalnie, a nie wyzywająco. Ot, zwykły styl biurowy.
Napisałam raz do niego w sprawie pracy, ale potem zaczęłam z otwarcie flirtować, bo stwierdziłam, że kiedy, jak nie teraz. On wtedy przestał odpowiadać. Z jednej strony czuję, że przesadzam, ale nie mogę przestać, bo naprawdę mi się podoba Dałam już tysiąc znaków, ale jedyne, co otrzymałam w zamian, to całkowitą ignorancję. Teraz próbuję się kontrolować, ale dziwię się, że ma mnie gdzieś. Jestem ładna, wysoka, szczupła i błyskotliwa, więc dlaczego mi odmawia? A może romans w pracy to zły pomysł i lepiej, że tak się dzieje? Sama nie wiem.



