Z mężem nie znajdowaliśmy się w dobrej sytuacji finansowej. Mieszkaliśmy w jednej z podkarpackich wsi, gdzie po upadku komuny nie było praktycznie żadnych miejsc pracy. Początkowo jeszcze próbowaliśmy prowadzić gospodarstwo rolne i z tego się utrzymywaliśmy, ale później nawet to się przestało opłacać i nasza sytuacja znowu była dramatyczna.
Wiele osób z naszej wsi wyjechało za granicę, aby odbić się od dna. Początkowo wzbranialiśmy się od tego pomysłu, nie chcieliśmy opuszczać rodzinnej wsi, ale oboje wiedzieliśmy, że jeśli niczego nie zmienimy, nasze życie będzie jedną wielką klęską.
W końcu moja kuzynka, która już od lat pracowała we Włoszech jako opiekunka do osób starszych, namówiła mnie na wyjazd. Załatwiła mi pracę za takie pieniądze, których w Polsce nie zarobiłabym nawet przez kilka miesięcy. Przyjęłam tę propozycję tym bardziej, że coraz więcej rzeczy psuło się w naszym domu i on po prostu wymagał generalnego remontu.
Ciężko było mi rozstawać się z Antkiem, bo go kochałam i wiedziałam, że będę za nim tęsknić. Obiecaliśmy sobie jednak, że przetrwamy tę rozłąkę. Po wyjeździe utrzymywaliśmy stały kontakt. Kuzynka pokazała nam, jak rozmawiać przez kamerkę internetową i mogliśmy nie tylko ze sobą porozmawiać, ale także się zobaczyć. Początkowo dzwoniliśmy do siebie nawet codziennie, ale z czasem rozmawialiśmy dwa, góra trzy dni w tygodniu, a na końcu jeden. Stopniowo oddalaliśmy się od siebie.
Wszystko, co zarobiłam, wysyłałam mężowi. Pracowałam nieustannie, bo chcieliśmy odłożyć jak najwięcej pieniędzy, aby wyremontować dom, ale mieć też na życie. Przez dwa lata nie miałam ani jednego dnia wolnego, brałam też ciągle nadgodziny. Miałam motywację – im szybciej i więcej zarobię, tym szybciej wrócę do domu, do Antka.
Pewnego dnia zdarzyło się jednak coś co wybiło mnie zupełnie z rytmu. Dostałam wiadomość z nieznanego numeru o treści: „Antek zdradza Cię”. Myślałam, że ktoś obrzydliwie sobie ze mnie żartuje. Kiedy jednak pierwsza fala szoku się przelała, zaczęłam o tym myśleć i faktycznie, coś było na rzeczy. Rzadko rozmawialiśmy, a jak już do tego dochodziło, te rozmowy trwały bardzo krótko. Antek już dawno nie powiedział mi, że mnie kocha, ani nie mówił, że za mną tęskni. Postanowiłam natychmiast to sprawdzić.
Wzięłam urlop i pojechałam do Polski. Kiedy byłam już w naszej wsi czułam, że coś jest nie tak i wszyscy patrzą na mnie z politowaniem, a nawet z chamskim uśmieszkiem na twarzy. Ja również się im przyglądałam i zastanawiałam się, kto z nich był autorem tego SMS-a, przez którego teraz tutaj byłam.
Wreszcie dotarłam pod nasz dom. Kiedy już miałam przekroczyć bramę i wejść na nasze podwórze, zauważyłam sąsiadkę z domu obok, która stała przy swoim płocie.
– Cześć! Jak dobrze Cię widzieć! – powiedziałam ciepło, a ona także ucieszyła się na mój widok.
– Czy Ty… Dostałaś ode mnie SMS-a? – zapytała lekko skrępowana.
– Czyli to Ty go wysłałaś? Słuchaj, powiedz mi, o co dokładnie chodzi.
– Pamiętasz Sylwię? Teraz mieszka z Antkiem i rządzi się jak u siebie.
Nogi zrobiły mi się jak z waty. Sylwia to była moja najlepsza przyjaciółka z czasów szkolnych.
– Kochanie, jestem we Włoszech, a dzieci są u babci. Wybacz i zrozum!
Wbiegłam do domu wściekła i zdradzona. Tak, to wszystko była prawda – gdy weszłam do salonu, na miejscu zastałam Antka z Sylwią. Mój mąż na mój widok bardzo się zakłopotał i zapytał mnie zmieszany:
– Co tu robisz? – zapytał.
Nic nie odpowiedziałam na jego pytanie, tylko od razu podeszłam do Sylwii ze słowami:
– Zaraz tak Cię urządzę, że pożałujesz, że w ogóle się urodziłaś!
Zaczęłyśmy się kłócić, przepychać, aż nasze krzyki usłyszeli inni sąsiedzi, którzy przybiegli z interwencją. Wiedziałam, że o wszystkim od dawna musieli wiedzieć, dlatego zdenerwowana wygarnęłam im wprost:
– Tak, teraz się nagle interesujecie sytuacją, ale wcześniej żadne z Was nie potrafiło mi powiedzieć o tym, co się tutaj dzieje, a na pewno wszyscy wiedzieliście, co jest grane!
Sąsiedzi z nieznanych mi względów byli po stronie męża, dlatego póki co nie miałam tam czego szukać. Wyjechałam ze wsi i pojechałam do banku sprawdzić nasze konto z pieniędzmi, które oszczędziliśmy dzięki mojej ciężkiej pracy za granicą. Okazało się, że konto jest prawie puste. Wtedy popłakałam się z bezsilności.
Wyjechałam do Włoch z miłości do Antka, aby zarobić na remont naszego domu, chociaż wcale nie chciałam, a on zrobił mi coś takiego. Przez ten cały czas harowałam na Antka i jego kochankę, a inni wiedząc o tym, nie powiedzieli mi ani słowa.
Nie jestem pewna, co jest gorsze: odkrycie, że mnie zdradził, czy to okropne poczucie upokorzenia. Czuję się wykorzystana i wyczerpana, pragnę zniknąć bez śladu. Nie będę walczyć o Antka, niech idzie precz, a ja muszę zacząć nowe życie. Najlepiej w całkiem nowym miejscu.



