Byłam testerką wierności dopóki nie zakochałam się w tym, którego miałam sprawdzić

Byłam testerką wierności dopóki nie zakochałam się w jednym z rych, którego miałam sprawdzić...

Jestem atrakcyjną kobietą i gdybym chciała, mogłabym mieć faceta. Ale nie chcę. To wszystko spowodowane jest tym, że w przeszłości, gdy pragnęłam miłości i chciałam założyć rodzinę, faceci wykorzystywali moją wrażliwość i chęć obdarzenia ich uczuciami, zabawiając się mną, a potem porzucając dla pierwszej lepszej dziewczyny.

Postanowiłam, że skoro nie mogę sobie nikogo znaleźć, a jestem piękną kobietą, to wykorzystam to chociażby w życiu zawodowym. Zobaczyłam raz post pewnej mężatki, która na internetowej grupie prosiła o to, aby jakaś kobieta sprawdziła jej męża. Chodziło o próbę uwiedzenia, zaciągnięcia do łóżka, a jeśli do tego już by doszło, to dostarczenie dowodów tej zdrady. Za wszystko oczywiście oferowała wynagrodzenie i to niemałe. Pomyślałam więc, że spróbuję i faktycznie, spodobało mi się to.

Z większością nie chodziłam nawet do łóżka, bo nie musiałam. Faceci, gdy mnie poznawali, pisali mi słodkie sms-y, czasami wręcz wyznawali mi po pierwszym spotkaniu miłość. To tylko umocniło mnie w moim przekonaniu, że faceci to świnie, a ja dzięki swojej pracy mogę się na nich zemścić i zdemaskować ich prawdziwe oblicza. Brałam więc coraz więcej zleceń, wyrobiłam sobie „markę” i kobiety polecały sobie mnie dalej.

Ostatnio dostałam kolejne zlecenie. Myślałam, że będzie takie jak każde inne, ot, żona ma podejrzenia, że mąż może ją zdradzać, bo coraz mniej czasu spędza z nią w domu i zaczął o siebie nagle bardzo dbać. Przyjęłam i obiecałam, że szybko dowiem się, jaka jest prawda.

Był lekarzem, więc postanowiłam umówić się do niego na wizytę. Widziałam wcześniej jego zdjęcia, ale gdy weszłam wtedy do gabinetu, oniemiałam. Był zabójczo przystojny! Naprawdę, jakby strzała amora we mnie strzeliła. Widziałam wielu przystojnych mężczyzn w swoim życiu, ale ten miał w sobie coś magnetycznego i  czułam, że mu się nie oprę.

Użyłam wszystkich swoich wdzięków i udało mi się dostać jego prywatny numer telefonu. Udawałam, że zalecenia, które mi wypisał, bardzo pomogły na moje rzekome problemy z oddychaniem i że chcę mu się odwdzięczyć kawą. Od tej kawy właśnie wszystko się zaczęło. Coś między nami zaiskrzyło i weszłam z nim po prostu w romans. Jest moim ideałem – inteligentny, przystojny, czuły. Ma coś takiego w sobie, że mimo tego, iż wiem, że robię źle, nie mogę przestać.

To trwa już miesiąc. Klientka ciągle dopytuje, czy już coś wiem, a ja kłamię, że póki co mało zajmuję się sprawą, bo mam problemy rodzinne, więc jeszcze nie wiem. Jeśli to wyjdzie na jaw, mogę stracić wszystko – dobrą opinię, zlecenia, no i mężczyznę, który nie będzie ryzykował zniszczeniem kariery i rozwodem. Jego teść jest ordynatorem szpitala i najpewniej zrobiłby wszystko, żeby już nigdzie w mieście nie znalazł pracy.

Czuję się z tym wszystkim okropnie, ale nie potrafię przestać tego robić… Co mam robić? Poradźcie? Zrezygnować z niego i cierpieć, czy walczyć o miłość? A jeśli walczyć to przyznać się do przyjęcia zlecenia?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × cztery =

Byłam testerką wierności dopóki nie zakochałam się w tym, którego miałam sprawdzić