Byłam tak samotna, że chciałam iść do domu starców, ale w moim życiu zdarzył się cud

Byłam tak samotna, że chciałam iść do domu starców, ale w moim życiu zdarzył się cud

Tej nocy śniłam o moim mężu, który zmarł w 2006 roku. Po przebudzeniu długo nie mogłam zasnąć, bo przypomniały mi się dwa moje „smutne” wspomnienia z okresu, który miał miejsce tuż po upadku komuny oraz tuż po śmierci męża. Nigdy ich nie zapomnę!

Ponad trzydzieści lat temu zamknięto wiele fabryk i zakładów produkcyjnych w Łodzi. Byłam inspektorem kontroli jakości, pozyskiwałam także surowce dla fabryki konserw. Z zawodu jestem laborantką chemiczną – pracowałam w oczyszczalni ścieków, laboratorium spożywczym, w fabryce konserw, zup, itp. W pewnym momencie zostałam bez pracy! Mój mąż był chory, nie mógł chodzić. Przeczytałam w łódzkiej gazecie, że szukają kobiety na zmywak i do sprzątania w bardzo znanej restauracji. Teraz jest już zamknięta na stałe, ale zawsze, gdy tamtędy przechodzę, zawsze się z tego śmieję!

Poszłam zapytać, jak mogę dostać tę pracę. Mężczyznazapytał mnie: „Jakiej pracy szukasz?”. Odpowiedziałam: „Chciałabym myć naczynia i sprzątać…”. Popatrzył na mnie z politowaniem, zaśmiał się i powiedział: „Czynaprawdę?”. Odparłam: „Oczywiście”, a on na to: „Ale Pani nie nadaje się do tej pracy!”.

Nalegałam: „Czego mi brakuje? Jestem laborantką, mam książeczkę zdrowia…”. Znów się zaśmiał i powiedział: „Nie szukamy tak wykwintnej i wykształconej kobiety!” – zawsze jestem schludnie ubrana, nawet gdy wychodzę wyrzucić śmieci – „Jest pani damą, która nie pasuje do takiego standardu pracy!”. Zamiast być dumną, odeszłam zapłakana, że nie chcą mnie zatrudnić.

Drugi przypadek miał miejsce po śmierci mojego męża… Naprawdę boję się samotności, zbyt dużej ciszy i spokoju… Wiem, że wiele osób woli spokój i szuka go na wsi, w górach, ale ja wręcz przeciwnie! Chcę mieć ludzi wokół siebie, słyszeć hałas samochodów czy muzykę.

Kiedy zostałam sama, codziennie chodziłam na cmentarz. Wracając do domu nie wiedziałam, co robić. Zawsze mam czysto i schludnie, ale nie przywykłam gotować tylko dla siebie i zastanawiałam się, jak wypełnić sobie czas. Miałam dopiero 52 lata, więc chciałam jeszcze coś robić, a nie żyć w stagnacji!

Kiedy wychodziłam przed blok, na ławkach siedziały tylko starsze kobiety, które mówiły o chorobach, o śmierci… Ja trzęsłam się jeszcze bardziej z przerażenia słysząc takie tematy i wracałam pospiesznie do domu. Kładłam się o 16:00 i oglądałam telewizję, filmy z kaset… Czytałam książki Danielle Steel, ale i one były smutne… Muszę wspomnieć, że wtedy nie byłam przyzwyczajona chodzić do kawiarni z przyjaciółkami. Miałam ekspres do kawy w domu i to włóczenie się po lokalach było mi obce, nawet uważałam to za bezsensowne.

Moja córka z rodziną mieszka w Ameryce. Dzwonią do mnie z wnuczką Patrycją, żeby mnie posłuchać, a kiedy mówię, że się położyłam, kłócą się ze mną i przekonują, żebym wyjszła na spacer, nie zamykaćła się w domu…

Pewnego dnia postanowiłam iść do domu starców! Nikomu o tym nie powiedziałam, zrobiłam to w tajemnicy. Chciałam uciec od samotności i zamieszkać tam, gdzie jest dużo ludzi. Tam również jednak spotkałam się z dezaprobatą.

Przez sześć lat zastanawiałam się, dlaczego synowa była tak wroga wobec nas i niebawem otrzymałam odpowiedź

„Pani nie nadaje się do tego miejsca! Gdzie się pani wybiera, taka młoda i wykwintna kobieta, do domu starców?”.

Powiedziałam im, że nie mogę żyć sama. Porozmawialiśmy i udało im się mnie przekonać, że się zastanowię. Po dziesięciu miesiącach zadzwonili do mnie, żeby zapytać, co zdecydowałam. Kiedy zadzwonili, czułam się tak, jakby powiedzieli, że mnie zamierzają pochować. Zrobiło mi się smutno, rozpłakałam się i wieczorem powiedziałam o tym synowi i synowej. Nie powiedziałam też córce, bo i ona by mnie zganiła.

Prawda jest taka, że Bóg śmieje się z naszych planów! Nigdy nie myślałam, że moje życie tak się zmieni – będę mieszkać i podróżować po Ameryce! Za dwadzieścia dni jedziemy na wycieczkę do Nowego Jorku na tydzień! To będzie jedenasty stan Ameryki, który odwiedzę! Po tych moich smutnych przeżyciach, które opisałam, chcę wam powiedzieć, co się stało kilka miesięcy później.

Po tym, jak moja córka dowiedziała się, że chciałam iść do domu starców, natychmiast zaczęła pomagać mi w wyrobieniu dokumentów na wizę, abym mogła z nią zamieszkać. I w grudniu 2010 roku po raz pierwszy przyjechałam tutaj. Byłam tak przerażona i niepewna, że wychodząc na spacer, zapisywałam sobie numery domów, obok których przechodziłam. Miałam wrażenie, że wszystkie są takie same!

Niestety szybko zaczęło mi też brakować Polski. Pamiętam, jak pewnego dnia usiadłam w parku na dekoracyjnych skałach. Tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam, kiedy zatrzymali się obok mnie dwaj młodzi ludzie, dziewczyna i chłopak! Zapytali mnie, co robię, dlaczego tutaj siedzę i czy mogą mi pomóc. Wstałam, stanowczo odmówiłam i poszłam. Wieczorem opowiedziałam o tym córce. Zakazała mi rozmawiać z nieznajomymi, jak rodzice mówią swoim dzieciom. Poczułam, że w jej oczach stałam się dzieckiem, o które trzeba dbać…

Z niecierpliwością czekaliśmy na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Odwiedzał nas amerykański pilot z innego stanu, ich przyjaciel, który miał lecieć za dwa dni w rejs i został u nas! Zrobił nam też prezent – godzinny lot awionetką nad Dallas! To było bardzo ekscytujące przeżycie, tylko nas troje – pilot, ja i moja córka.

Po raz pierwszy w Ameryce byłam na Boże Narodzenie w 2010 roku! Byliśmy wtedy dziesięć dni w Las Vegas! To miasto nigdy nie śpi – całodobowe życie, atrakcje z wszystkich hoteli… Człowiek nigdy nie wie, co go czeka i co los mu przygotował! Nie powinniśmy się poddawać i wierzyć w dobro! Naprawdę zdarzają się cuda!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście − sześć =

Byłam tak samotna, że chciałam iść do domu starców, ale w moim życiu zdarzył się cud