Mój mąż ma syna z pierwszego małżeństwa, który ma 10 lat. To z winy poprzedniej żony Witka doszło do rozwodu, ponieważ zdradziła Witka z kolegą z pracy, z którym dodatkowo zaszła w ciążę. Ułożyła sobie z tym facetem życie na nowo, ma nowego męża i dziecko.
Zaczęliśmy się spotykać z Witkiem w momencie, kiedy to on głównie opiekował się swoim synem. Matka dziecka nieszczególnie się nim interesowała, bo miała małe dziecko i nowego faceta, więc 10-letni Mirek poszedł w odstawkę. Mimo wszystko przyjęłam tę sytuację bardzo pozytywnie, ponieważ mój syn miał wówczas 3 latka i ogólnie uznałam, że możemy razem stworzyć fajną rodzinę. Przyjaciółki jednak mi mówiły: „Nie staraj się być dla niego matką, spróbuj być jedynie dobrą przyjaciółką.”
Bardzo starałam się dla dziecka robić wszystko, co tylko mogłam: zawoziłam go do szkoły, odbierałam z niej, karmiłam, starałam się zrozumieć jego wewnętrzny świat, okazywałam czułość. Moja dusza była otwarta na to dziecko, bardzo chciałam, abyśmy byli jedną, wielką rodziną. Rzeczywistość okazała się być jednak zupełnie inna.
Dzieci między sobą się nie dogadały. Mój synek bardzo polubił Mirka, ale ten odczuwał silną zazdrość. Mojemu synowi szybko wyjaśnił, że Witek to nie jest jego prawdziwy tata i żeby tak go nawet nie nazywał, chociaż syn bardzo lgnął do ojczyma (minęły od tego momentu 2 lata i syn nazywa go już jedynie po imieniu). Cierpliwie znosiłam tę sytuację, bo wiedziałam, że chłopcu jest ciężko. Nie broniłam swojego dziecka, aż pewnego razu w sklepie zobaczyłam, jak mój Adaś płacze. Gdy zapytałam, co się dzieje, ktoś obok powiedział, że “starszy chłopiec bije młodszego”. Wtedy stanowczo wstawiłam się za swoim dzieckiem. Mąż mnie bardzo skrytykował, do dziś mi to wypomina. Na szczęście po tym incydencie z czasem relacje między dziećmi się poprawiły.
Kolejnym destrukcyjnym czynnikiem jest była żona, która stale była obecna w naszym życiu. W ciągu dnia pisała do Mirka, a wieczorem rozmawiała z nim na kamerce. Mąż i syn siedzieli jak zahipnotyzowani, słuchając jej poleceń. Dziecko przekazywało jej wszystkie informacje o naszym życiu, ilustrując je zdjęciami. Oczywiście, ona jest matką i chce wiedzieć, jak żyje jej dziecko, ale uwierzcie – to było nie do zniesienia!
Nasz dom podzielił się na dwa obozy: tata z synem i mama ze swoim dzieckiem. Mąż spędzał z synem po 5 godzin na robieniu lekcji. Mnie chłopiec nie traktował jak autorytet, od razu dał to do zrozumienia. Atmosfera w domu stała się dla mnie bardzo nieprzyjemna. Zaczęłam więcej pracować, wieczorami nawet nie chciałam do nich wychodzić. Mąż jednak wymagał ode mnie uwagi i troski o jego syna. Postrzegał moje wycofanie się jako obrazę. Dodatkowo, jego dziecko bało się spać samo i każdej nocy spało z ojcem. Czułam, że nie ma dla mnie miejsca przy tym mężczyźnie. Może można było to jakoś przezwyciężyć, ale wkrótce mąż powiedział mi, że jest niezadowolony z tego, jak odnoszę się do jego syna. Była żona dowiedziała się od teściowej, że ostatnio kazałam mu posprzątać, a nie jestem przecież jego matką, więc nie mogę mu rozkazywać.
To była ostatnia kropla przelewającą czarę goryczy! Mam małe dziecko, pracuję i dobrze zarabiam, a oni żyją w moim dwupiętrowym domu ze wszystkimi wygodami i mają czelność mówić mi, co mogę, a czego nie mogę! Powiedziałam mężowi, że jak mu coś nie pasuje, to niech idzie byłej żony, która go zdradziła i podrzuciła dziecko obcej kobiecie! Zaproponowałam mężowi, aby jego dziecko zamieszkało u babci, a do nas przychodziło w piątki, soboty i niedziele. Już dwa lata toczą się nasze spory.
Uważam, że jeśli mąż nie pójdzie na kompromis, nasz związek tego nie przetrwa.



