Od dawna byłem z Kają i wynajmowaliśmy nawet razem mieszkanie. Oboje pracowaliśmy, ale ja miałem elastyczny grafik i pracowałem przez większość czasu z domu, dlatego wziąłem na siebie gotowanie i sprzątanie.
Żyliśmy szczęśliwie i spokojnie, dopóki nie zaczął przychodzić do nas brat mojej dziewczyny. To taki zwykły „przegryw”, który nie potrafi sobie poradzić z życiem i uważa, że wszyscy powinni mu pomóc w związku z jego nieogarnięciem.
Pewnego dnia przyjechał do nas ze swojej rodzinnej wsi i powiedział: „zostanę u Was na miesiąc, znajdę pracę, a potem się wyprowadzę”. Oczywiście jego pobyt przedłużył się z miesiąca na cztery. Od początku rządził się i zachowywał jak pan na włościach.
W pewnym momencie już miałem tego dość i powiedziałem dziewczynie, że czas to wszystko ukrócić. Jej brat gdy dowiedział się o tym, jakie mam zamiary, zaczął udawać ofiarę, dla której nie mamy litości. Powtarzał, że nikt go nie chce przyjąć do pracy, a zaraz jeszcze wyrzucimy go z mieszkania i nie będzie miał gdzie mieszkać. Kaja zaczęła więc prosić mnie, żebym się uspokoił, bo rodzina jest święta, więc jej bratu trzeba pomóc.
Po kilku dniach moja cierpliwość się skończyła i postanowiłem sam się wyprowadzić. Spakowałem swoje rzeczy i pojechałem do rodziców. Minął tydzień, a dziewczyna zadzwoniła i zaczęła narzekać, że ciągle kłóci się z bratem, on robi wiecznie bałagan i wyjada całe jedzenie, które ona kupi. Nie miałem już ochoty z nią rozmawiać, więc życzyłem jej powodzenia i się rozłączyłem.
Dwa dni później usłyszałem pukanie do drzwi i okazało się, że to brat Kai. Prawdopodobnie to ona podała mu adres. Ta żałosna kreatura zaczęła mnie przepraszać. Powiedział, że znalazł pracę i wyprowadził się, bardzo nalegał, żebyśmy się pogodzili z Kają.
Po chwili namysłu udałem się do naszego mieszkania. Kiedy tam dotarłem, zobaczyłem, że naprawdę panował tam bałagan. Pogadaliśmy grzecznie, wszystko omówiliśmy.
Niestety, wieczorem brat Kai znowu pojawił się w mieszkaniu. Jego pierwsze słowa brzmiały: „Jest coś do jedzenia? Jak to, nic nie ugotowałaś?”.
Ogólnie rzecz biorąc, brat dziewczyny skłamał, nigdzie się nie wyniósł i nawet nie zamierzał. Zakończyłem związek z Kają i nie chcę mieć nic wspólnego ani z nią, ani z jej bratem. Myślicie, że dobrze zrobiłem? Jak długo mogłem to znosić?
