Bezczelny Jan opuścił mnie dla bogaczki z koneksjami, bo ja byłam z biednej rodziny, która nie miała mu czego zaoferować

Bezczelny Jan opuścił mnie dla bogaczki z koneksjami, bo ja byłam z biednej rodziny, która nie miała mu czego zaoferować

Zadzwoniła do mnie Wiola – moja koleżanka z czasów studenckich. Była bardzo podekscytowana i nalegała na spotkanie, więc zgodziłam się. Czekając na nią zdałam sobie sprawę, że nie widziałyśmy się od wielu lat.

Jedyne, co o niej wiedziałam, to że z jakiegoś powodu rozstała się ze swoją wielką miłością, czyli Jankiem i wróciła na chwilę do rodzinnego miasta. Nawet nie przypuszczałam, że znów jest w Krynicy. Zastanawiałam się, co się musi teraz dziać w jej życiu, gdy nagle się pojawiła. Powiedizała, że w Krynicy jest, bo odwiedza rodziców, więc przy okazji chciała się też zobaczyć ze mną. Przypomniałyśmy sobie studenckie lata, a potem Wiola opowiedziała mi, co się wydarzyło po tym, jak straciłyśmy kontakt.

Była bardzo szczęśliwa z Janem i wierzyła, że po ukończeniu studiów pobiorą się, będą mieli dzieci i tak będą ze sobą razem aż do śmierci. Niestety zamiast oświadczyn pewnego pięknego dnia Jan powiedział, że nie widzi ich wspólnej przyszłości. Według niego Wiola nie była dla niego odpowiednią kandydatką na żonę, bo pochodziła z małego miasteczka i w dodatku  z przeciętnej rodziny, która poza zapasami weków na zimę nie miała nic więcej do zaoferowania. Jan potrzebował ambitnej kobiety z zamożnej rodziny i z koneksjami, która wprowadziłaby go w wyższe sfery i umożliwiła szybki rozwój kariery.

Po 19 latach małżeństwa Krzysztof porzucił mnie i dzieci dla swojej młodszej koleżanki!

Obrażona i upokorzona Wiola życzyła mu więc szczęścia, spakowała się i wróciła do domu. Znalazła pracę, a niedługo potem poznała Karola. Nie miał wykształcenia wyższego, ale to nie przeszkadzało mu być dobrym, inteligentnym i oddanym Wioli mężczyzną. Razem z Karolem wzięli ślub i zaraz po weselu wyprowadzili się od rodziców.

Wspólnie rozwiązywali wszystkie swoje problemy i szli razem do przodu. Karol zauważył, że w małym miasteczku nie mają perspektyw i zaproponował Wioli przeprowadzkę do Warszawy. Sprzedali dwie działki Karola, które wcześniej odziedziczył po dziadkach i kupili mieszkanie w stolicy. Karol miał wiele umiejętności i szybko znalazł pracę w warsztacie. Wiola również nie miała problemu ze znalezieniem pracy jako księgowa. Wkrótce jednak urodziło im się dwoje dzieci i zaczęło brakować pieniędzy, a wtedy Karol zaryzykował – odszedł z warsztatu i założył własną działalność. Miał fach w ręku, dlatego interes szybko się rozwijał, a klienci sami go znajdowali.

Przez te wszystkie lata ani razu się nawet nie pokłócili, a Wiola dziękowała Bogu, że uwolnił ją od wymagającego Jana i zesłał jej tak porządnego mężczyznę.

Kilka miesięcy temu jednak niespodziewanie na ulicy spotkała swoją dawną miłość. Próbowała go ominąć udając, że go nie widzi, ale Jan ją zatrzymał. Długo wpatrywał się w nią i w końcu wykrzyknął: „Boże, jak dobrze wyglądasz! Wiesz, teraz jesteś nawet ładniejsza niż wcześniej!”

Potem szybko opowiedział jej, że ożenił się z kobietą z bogatej rodziny, która rzeczywiście wprowadziła go w wyższe sfery, ale potem zrujnowała go i po rozwodzie zostawiła bez grosza. Nalegał, żeby Wiola opowiedziała mu o sobie. Kiedy usłyszał, że wyszła za zwykłego mechanika, zaniemówił z zaskoczenia. Nazwał ją szaloną i próbował ją przekonać, żeby opuściła męża, oczywiście dla niego.

Zapewniał ją, że jak dawniej będą wspaniałą parą i że tym razem podbiją świat. Wiola słuchała go i nie mogła uwierzyć w jego bezczelność. Przerwała jego wywody i po raz drugi powiedziała mu „żegnaj”.

Okazuje się, że czasami, kiedy ktoś nas opuszcza to żadna strata, a nawet zysk…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × trzy =

Bezczelny Jan opuścił mnie dla bogaczki z koneksjami, bo ja byłam z biednej rodziny, która nie miała mu czego zaoferować