
Basia miała syna z pierwszego małżeństwa, Jurka. Musiała wychowywać go sama, ponieważ jej poprzednia teściowa nienawidziła Barbary i robiła wszystko, aby jej ukochanym synek zostawił taką niegodną go kobietę. Wmówiła mu, że na pewno dziecko nie jest jego, a ten łatwo jej uwierzył i po prostu porzucił zarówno Basię, jak i syna.
Po rozwodzie teściowa nie wykazywała zainteresowania losem swego jedynego wnuka. Nigdy nawet go nie odwiedziła, mimo, że mieszkała blok dalej.
Jakiś czas później Basia ponownie wyszła za mąż. Nie tylko znalazła męża dla siebie, ale także babcię dla swojego syna, ponieważ jej nowa teściowa od razu traktowała Jurka jak kogoś bliskiego.
Razem spędzili nawet wakacje w górach, co było dla Jurka najlepszym wydarzeniem w dotychczasowym życiu. Być może tak harmonijnej relacji sprzyjała po prostu odległość, ponieważ teściowa mieszkała w mieście odległym od miejsca zamieszkania Basi z rodziną o prawie 200 km. Kiedy jednak teściowa zaproponowała im wspólne mieszkanie, Basia nie była do tego przekonana. Obawiała się, że zbyt krótki dystans może doprowadzić do konfliktów i ogólnie mało przyjemnej atmosfery. Okazało się jednak, że kwestia wspólnego zamieszkania jest nie do ominięcia i teściowa wprowadziła się do nich, gdy okazało się, że po tym, jak córka obiecała matce, że będą razem mieszkać, teściowa przepisała na nią dom. Niestety, jej córka go sprzedała, a teściowa nie miała gdzie mieszkać, bo jak można się domyślać – obietnice córki nie zostały przez nią pokryte.
Teściowa więc przeprowadziła się do swojego syna i jego rodziny. Mieszkając razem przez miesiąc, relacja między teściową a synową wzmocniła się. Dzięki dodatkowej pomocy staruszki Basia wiedziała, że może także z mężem pomyśleć o drugim dziecku. W pierwsze wspólne Boże Narodzenie Jurek otrzymał od babci ciepło i serdeczność o której marzył, a której nigdy nie otrzymał od swojej biologicznej babci.
Basia myślała, że wszystkie teściowe są takie same, jednak jej doświadczenie pokazuje, że każdy człowiek jest inny.



