Bartek mieszkał w sierocińcu, nie wiedział, kim są jego biologiczni rodzice. Każdej nocy miał ten sam sen. Słodka, miła i czuła kobieta o pięknych niebieskich oczach jak niebo. Pocieszała go, okazywała mu miłość i troskę. Bartek był zadowolony z takich snów, ponieważ w rzeczywistości brakowało mu matczynego ciepła. Wiele różnych dorosłych osób przychodziło do sierocińca, aby znaleźć dziecko i je adoptować. Wiele dzieci walczyło o ich uwagę, ponieważ chciały, aby je stąd zabrali, ale nie Bartek – czekał na kobietę o niebieskich oczach ze snu. Zawsze chodził ze smutną twarzą i nigdy się nie bawił.
Opiekunowie wymagali od niego uśmiechu wobec potencjalnych rodziców, ale on tylko jeszcze bardziej marszczył brwi. Pewnego dnia do sierocińca przybyli dziennikarze, było wielu nieznajomych, ale wśród nich Bartek zobaczył tę samą kobietę o pięknych niebieskich oczach. Dosłownie promieniowała ciepłem i życzliwością. W odpowiedzi na jej uśmiech też się uśmiechnął. Kobieta go zobaczyła i podeszła do niego bliżej. Komunikował się z nią bardzo otwarcie bez kropli lęku i ciągle się śmiał. Wydaje się, że przywiązała się do dziecka. Potem bardzo często do niego przychodziła, ale w pewnym momencie zniknęła na chwilę.
Bartek czekał na nią, za każdym razem wśród tłumu szukał tych oczu, tych niebieskich i rozgrzewających oczu. Minęło trochę czasu, a ona pojawiła się ponownie, a po pojawieniu się oświadczyła, że chce przyjąć Bartka do swojej rodziny. Nie mógł uwierzyć, że to się w końcu stało. Potem powiedziała, że zniknęła, ponieważ przez długi czas nie mogła powiedzieć mężowi o Bartkowi. Zawsze chciał swojego dziecka, więc namawiał żonę, aby przeszła wszelkiego rodzaju badania i wypróbowała różne opcje, ale żona w końcu poinformowała go, że jedyną szansą na posiadanie dziecka jest jego adopcja. Wkrótce przedstawiła Bartka mężowi i żyli szczęśliwie we trójkę.
