Krystyna miała 61 lat i to był czas, kiedy mogła już przejść na emeryturę, ale ona wcale się do tego nie spieszyła. Pracowała w szpitalu jako położna.
Tego dnia skończyła zmianę, przebrała się i miała wracać do domu. Na zewnątrz była okropna pogoda – intensywnie padał deszcz, a ona nie miała parasola. Mimo tego nie chciała czekać, aż deszcz przestanie padać, tylko zarzuciła chustę na głowę i zaczęła iść w kierunku przystanku autobusowego. Nagle usłyszała płacz dziecka. Na ławce pod przystankową wiatą leżało niemowlę. Było samo, nawet w okolicy nikt się nie kręcił. Krystyna postanowiła więc, że wróci do miejsca swojej pracy z dzieckiem, aby się nim zająć. Przede wszystkim chciała je wytrzeć, bo było całe mokre, a po drugie ubrać mu jakieś suche, świeże ciuszki.
– To dziewczynka, ma niecały miesiąc. Zdrowa dziewczynka, nic jej nie jest. Naprawdę nie wiem, dlaczego ludzie porzucają dzieci – powiedział Krystynie larka po tym, jak przebadała dziecko.
Kobieta postanowiła zostać w szpitalu i nie wracać już do domu. Przyjechała policja, więc musiała złożyć zeznania. Krystyna przez cały ten czas zajmowała się dzieckiem i nie oddawała go nikomu naawet na chwilę.
Cztery godziny później policja wróciła do szpitala z młodym małżeństwem. Młoda kobieta (na oko miała jakieś 20 lat) była cała we łzach, a mężczyzna wręcz cały trząsł się z nerwów.
– Pokażcie nam to dziecko. Może to nasza córeczka! – powiedział mężczyzna.
Zaprowadzono ich na salę, gdzie leżała dziewczynka i gdy ją zobaczyli, aż rozpłakali się ze szczęście. Młoda kobieta nie chciała wypuścić z rąk dziecka. Krystyna przyglądała się temu wszystkiemu i absolutnie niczego nie rozumiała. W końcu policjant wszystko jej wyjaśnił:
– To państwo spotykali się ze sobą w tajemnicy przed rodzicami, ponieważ sprzeciwiali się ich związkowi. Kiedy urodził się syn, myśleli, że jedna ze stron odpuści, ale niestety- najbardziej niezadowoloną z obecnego stanu rzeczy była matka mężczyzny, która chciała zniszczyć ich związek. Wykorzystała więc chwilę nieuwagi i porwała dziecko, a potem wywiozła, aby pozbyć się znienawidzonej wnuczki.
Jak można być aż tak okrutnym?



