Autor: Zbysław Rogalski
Znowu się liże! Michał, zabierz go! Basia patrzyła zirytowana na Staszka, który bez sensu podskakiwał
PATRZĄC W PUSTKĘ Kiedy miałem dziewiętnaście lat, zakochałem się na zabój w Halinie. Nie mogliśmy bez
Ten miesiąc będzie trudniejszy mruknął Antoni, odświeżając aplikację bankową. Westchnął ciężko.
KIEŁBASIANy ZŁODZIEJ Nie sposób było nie zwrócić uwagi na tego kota. Po prostu dlatego, że kradł w jego
Co to znowu jest Stanisław z trudem przykucnął przed córką, wpatrując się w różowe plamki na jej policzkach.
Przez dziesięć lat harowała jako kucharka u syna i zero wdzięczności Maria, nauczycielka z Poznania
Domofon zawył tak głośno, jakby ogłaszał koniec świata. Spojrzałam na zegarek: siódma rano, sobota.
Nie mogę zostać ci mamą ani pokochać cię jak matka, ale obiecuję się tobą opiekować i nie powinieneś
Piotrze, gdzie mogę usiąść? zapytałam cicho. W końcu spojrzał w moją stronę, a w jego oczach zobaczyłam irytację.
Przepraszamy bardzo zaczął jeden z policjantów ale ta pani twierdzi, że wasz kot przeskoczył na jej balkon

