Autor: Dominika Mazurek
Grzegorz Wilk przez pięć nocy z rzędu widział to samo: sunącą pod płotem sukę, brudnobrązową, z żebrami
Marek Duda od dwóch lat prowadził gospodarstwo pod Lipową Górą, sam, odkąd żona wyprowadziła się do Krakowa.
Nazywam się Bożena Wiśniewska, mam sześćdziesiąt trzy lata i od jedenastu lat prowadzę recepcję w przychodni
TEŚĆ ZE STANISŁAWA WYCIĄGNĄŁ TO, CO CHCIAŁEM UKRYĆ NA ZAWSZE: MYŚLAŁEM, ŻE JESTEM MĘŻEM, A BYŁEM SŁUPEM
Babcia Wanda przeżyła osiemdziesiąt trzy lata i ostatnie cztery miesiące spędziła w małym mieszkaniu
Miałam siedemdziesiąt trzy lata i mieszkałam sama na Osiedlu Roździeńskiego w Katowicach, w tym samym
Nazywam się Beata i od czterech lat siedzę na recepcji w gabinecie terapeutycznym przy ulicy Gdańskiej
Nazywam się Bartłomiej Wardzała i prowadzę stację benzynową przy drodze na Kasprowy, tuż pod Zakopanem.
Nazywam się Robert Zalewski, mam trzydzieści osiem lat i od jedenastu lat latam dla jednej z krajowych linii.
Mój brat zerwał mi perukę osiemnaście minut przed tym, jak miałam wejść do sali na Starym Rynku.









