W ciągu trzydziestu dwóch lat Ania miała tylko trzech facetów. Młodsza siostra wyszła za mąż dawno temu i urodziła dziecko, a Ania nie miała szczęścia. Ania poznała pierwszego chłopaka, gdy miała dwadzieścia trzy lata. Olek był o rok starszy od niej. Pracował jako prosty kierowca. Dobrze się nią opiekował, ciągle dawał kwiaty, wieczorami spacerowali, chodzili do kina, siedzieli w kawiarni. Jej mama jednak uważała, że facet jest nieudacznikiem, żebrakiem, a do tego nieukiem.
– Będziesz z nim ciągnęła tę żałosną egzystencję w jakimś marnym mieszkaniu. Po rozstaniu z Olkiem Ania przez długi czas nie mogła dojść do siebie. Wychodziła z domu tylko do pracy. Tam poznała kolegę Jurka.
– Oszalałaś? Tak, jest rozwiedziony! Ma też dziecko! Przez całe życie będzie płacił alimenty! A potem też tak skończysz! Bo i Ciebie zostawi z dzieckiem, tak jak zostawił żonę!
Nie żeby Ania mocno wierzyła w słowa mamy, ale znoszenie jej presji było już nie do zniesienia. Kiedy Ania skończyła trzydzieści dwa lata, firma otworzyła oddział w innym mieście i zaoferowano niektórym pracownikom przeniesienie do innego miasta. Ania była bardzo zadowolona i od razu zgodziła się wyjechać. W domu była awnatura.
– Tak, nawet tam nie dotrzesz! Po drodze Cię okradną i zabiją! Zakopią Cię gdzieś i nikt Cię nigdy nie odnajdzie. A jeśli dojedziesz, to tam zrujnujesz siebie, albo ktoś zwabi Cię do sekty!
Matka była w histerii. Ania spokojnie poszła spać, chciała zaczą nowe życie w nowym mieście. Spakowała rzeczy, gdy rodzice byli w pracy. Przez pozostałe dni starała się dłużej zostawać w pracy, aby nie słuchać matki. Ale tydzień później musiała poprosić o nocleg u babci, ponieważ pobyt w domu był już nie do zniesienia. Miesiąc później Ania pojechała do innego miasta i tam poznała swojego męża. Mamę poinformowała o nim już po ślubie. I wysłuchała ogromnej liczby argumentów, dlaczego ten mężczyzna nie jest dla niej.
