Alicja kąpała synka jak co wieczór, ale tym razem na ciele swojego dziecka zauważyła dziwne, bordowe plamy. Na początku myślała, że to może być jakaś alergia, bo jej synek niestety często ma reakcje alergiczne na różnego rodzaju jedzenie, dlatego nie zmartwiła się tym bardzo i po kąpieli położyła chłopca do łóżka. Synek Alicji chodził jeszcze do przedszkola. Zwykle było tak, że to ona zawoziła go do przedszkola, a tata chłopca zabierał go po pracy i razem przyjeżdżali do domu. Bywało też – jeśli zaszła taka potrzeba – że teściowa odbierała dziecko, chociaż Alicja tego nie lubiła, bo musiała potem zabierać synka od teściowej, która mieszkała na drugim końcu miasta.
Niestety tydzień później sytuacja się powtórzyła i znowu podczas kąpieli syna Alicja zauważyła bordowe plamy na ciele swojego synka.
– Kochanie, czy to Cię boli? – zapytała synka.
– Nie, nie boli.
Alicji ton, w jaki synek odpowiedział na to pytanie, wydał się bardzo dziwny. Zaczęła więc myśleć o tym wszystkim i zastanawiać się, czy oby na pewno wszystko jest nie tak. A może ojciec zrobił mu jakąś krzywdę? To z nim spędza prawie wszystkie wieczory, więc nie było innych podejrzanych poza nim.
Pewnego dnia Alicja wyszła znacznie wcześniej z pracy, bo martwiła się o syna i to wszystko ciągle nie dawało jej spokoju. Alicja wróciła do domu, schowała się do przestronnej szafy w pokoju i czekała na powrót ojca z synem. Weszli do środka kilka minut później, zjedli obiad i nagle do drzwi rozległo się pukanie. Po głosie Alicja rozpoznała, że to Maria, jej teściowa. Mąż Allicji bardzo ucieszył się na widok matki.
– O, mamo, świetnie, że jesteś! Popilnuj Henia, a ja trochę sobie pogram na komputerze i się zrelaksuję – oświadczył radośnie mężczyzna.
– Tak, nie ma problemu. Chodź wnusiu, pobawimy się razem.
Alicja już przeczuwała, ze teraz wydarzy się coś okropnego i niestety ale miała rację. Nagle teściowa zaczęła bić Henia jakąś dziwną miotłą. Chociaż to przypominało bardziej jakieś biczowanie. Widząc to przez szparę w szafie, Alicja wyskoczyła z niej i krzyknęła z pytaniem, co teściowa robi. Teściowa, ale też i mąż byli zszokowani widokiem Alicji, która nagle wyszła z szafy, bo myśleli, że jej nie ma w domu. Teściowa kobiety nagle zaczęła się tłumaczyć, że ostatnio w jej ulubionej gazecie o ziołolecznictwie znalazła jakiś artykuł o tym, że dzięki oklepywaniu ciała za pomocą miotły z zasuszonych ziół można wyleczyć alergię.
Miotła była stworzona z zaschniętej pokrzywy, mięty, babki lancetowatej i innych ziół, więc na pewno stworzona została z myślą pomocy wnukowi, a nie po to, żeby się nad nim pastwić. Babcia prosiła wnuka, aby nic nie mówił swojej mamie, bo ta na pewno wyśmieje tę „starodawną metodę”. Słysząc takie tłumaczenie Alicja uspokoiła się i nawet nie była zła na teściową, ale postanowiła nie zostawiać z nią już więcej sam na sam swojego synka.



