Agnieszka przez wiele lat żyła z mężczyzną, którego wybrała jej na męża matka. Znosiła jego awantury i pijaństwo, które często kończyło się jej pobiciem. Jednak kiedy zaczął ją wyrzucać z mieszkania, w końcu go zostawiła i zamieszkała z uprzejmym i miłym sąsiadem.
Agnieszka i Filip zamieszkali w naszym bloku tuż po swoim ślubie. Oboje wyglądali na zakochanych i szczęśliwych, jakby na przekór okolicznościom.
Przez pierwsze lata wszystko było w porządku. Rozumieli się i kochali, mieli dobre stosunki z sąsiadami. Nie mieliśmy z nimi problemów, ani oni z nami. Wszystko się zmieniło, kiedy biznes Filipa upadł i musiał podjąć pracę na etacie, wtedy jakby stał się innym człowiekiem. Wracał późno, był często pijany i cały blok słyszał jego krzyki.
Po 19 latach małżeństwa Krzysztof porzucił mnie i dzieci dla swojej młodszej koleżanki!
Zaczęliśmy widywać Agnieszkę coraz częściej z podbitym okiem, ale ona upierała się, że kocha męża, a poza tym nie chce rozczarować rodziców, dlatego wstrzymuje się przed rozwodem. Cierpliwość jednak jej się skończyła pewnego wieczoru, gdy Filip przesadził.
Wrócił, jak zawsze pijany około 23:30 i rzucił się na żonę. Tym razem pobicie było poważniejsze i wyrzucił Agnieszkę z mieszkania, zmuszając ją do spania na klatce. Na jej szczęście sąsiad Mikołaj był uprzejmym chłopakiem, który pozwolił jej u siebie przenocować. Było to spowodowane nie tylko dobrocią, ale także tym, że od dawna podkochiwał się w Agnieszcze, ale nie wiedział, czy ma w ogóle u niej szanse. Postanowił więc skorzystać z okazji i zabrać ją do siebie,
Miesiąc później sprzedali mieszkanie w naszym bloku i przeprowadzili się do innego miasta, żeby być daleko od Filipa.
Agnieszka wniosła również sprawę o rozwód, ale zapowiada się długa i trudna rozprawa.
Życzę Agnieszce i Mikołajowi zdrowia i szczęścia razem. Oby serce częściej wygrywało ze strachem.



