Gotowałam obiad na dwa dni, wróciłam do domu z pracy, a w lodówce było pusto

Witam, mam na imię Ewa, mam męża Marka i córkę Zosię, 13-sto latkę. Jest bardzo towarzyskim dzieckiem, więc ma wielu przyjaciół, wśród których są również dzieci starsze od niej, młodsze i w tym samym wieku. Ostatnio mieliśmy jeden problem.

Zosia zaczęła zapraszać swoje koleżanki do naszego domu, bo na dworze jest teraz mróz i nie bardzo da się chodzić, a w domu jest ciepło i przytulnie. Nie mam nic przeciwko temu, żeby moja córka zaprosiła swoje przyjaciółki, bo razem jest fajniej. Tym bardziej, że dobrze znałam te dziewczynki i ich rodziców.

Później jednak zaczęło z nimi chodzić kilka innych osób. Spędzali czas w pokoju mojej córki, oglądając filmy i słuchając muzyki. Zosia poczęstowała ich słodyczami i herbatą, jak na właściwą gospodynię przystało.

Wszystko było w porządku, ale z czasem zaczęło się zmieniać.

Niedawno wróciłam do domu i zobaczyłam dwoje dzieci, których nie znałam, chłopca i dziewczynkę w wieku mojej córki. Siedzieli przy stole w jadalni, jedząc leczo, które zrobiłam wczoraj, z nadzieją, że wystarczy na dzisiaj.

Kiedy dzieci skończyły i wyszły. Nie było już nic na obiad, więc musiałam gotować. Porozmawiałam z córką, mówiąc jej, że przyprowadzanie obcych dzieci może być niebezpieczne. Jednak co do jedzenia, to mogła poczęstować kolegów herbatą i słodyczami, bo wszystko inne było dla rodziny.

Na to Zosia się obraziła i poszła do swojego pokoju, zamykając drzwi na klucz. Powiedziała, że jestem chciwa i nie chcę się dzielić jedzeniem z jej przyjaciółmi. Potem nie chciała ze mną rozmawiać.

Zrobiłam obiad, jadłam go sama męża, bo córka nie chciała. Głośno powiedziałam, że kotlety są na dwa dni, bo jutro będę pracowała do późna i nie będę miała czasu na gotowanie.

Następnego dnia wracam po pracy do domu i zastaję męża gotującego ziemniaki. Patrzy na mnie i mówi, że wrócił do domu, a przyjaciele naszej córki znów tu byli i zjedli wszystko, co było w lodówce. Zosia znów zamknęła się w swoim pokoju i nie chciała z nami porozmawiać.

Co mam z nią zrobić? Nie chce nas słuchać i uważa, że tylko jej własne zdanie jest słuszne. Może jest to wiek przejściowy i po jakimś czasie samo przejdzie, a może dzieje się z nią coś dziwnego? Nie wiadomo też, jak zachować się w takiej sytuacji.

Nie jestem osobą chciwą, ale nie zamierzam też codziennie karmić dzieci innych ludzi. Nie dostajemy pieniędzy tak łatwo, jak byśmy chcieli, ciężko na nie pracujemy. Moja mama mówi, że powinniśmy pokazać jej pasek, ale ja nie chcę tego robić i chcę z nią negocjować, żeby zrozumiała.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

piętnaście + osiem =

Gotowałam obiad na dwa dni, wróciłam do domu z pracy, a w lodówce było pusto