Jestem tylko kochanką, ale nie mogę od niego odejść, bo jeśli to zrobię, to stracę wszystko – dziecko, pieniądze, luksus…

Jestem tylko kochanką, ale nie mogę od niego odejść, bo jeśli to zrobię, to stracę wszystko - dziecko, pieniądze, luksus…

Zawsze nienawidziłam małego miasteczka – małe, krótkie uliczki uliczki, 5-6 sklepików na krzyż, przytłaczająca cisza. Z kolei zimą, późnym wieczorem wszędzie panowała przytłaczająca pustką. Gdyby ktoś kiedyś zapytał mnie o marzenia, odpowiedziałabym: „Mam tylko jedno. Wyjechać stąd!”.

Nie wyróżniałam się szczególną urodą. Miałam kolegę ze szkoły, Mietka, który ciągle powtarzał, jak bardzo mnie kocha. Znosił wszystko – moje czasem ostre słowa, chłodne zachowanie, letnie wakacje na wsi u ojca. Kiedy wracałam, on wciąż i tak był mi wierny. Ojciec stracił pracę, mama zarabiała niewiele, a my z bratem jeszcze się uczyliśmy. Kiedy brakowało nam pieniędzy na fryzjera, kilka razy obcinałam im włosy i zauważyłam, że to coś, co całkiem nieźle mi wychodzi.

Pewnego cichego wieczoru, po ukończeniu szkoły średniej, zdałam sobie sprawę, że to właśnie umiejętność strzyżenia może mi pomóc wynieść się z tego miasteczka. Wyjechałam do Rzeszowa i zapisałam się na kurs fryzjerski. Moja nauczycielka dosyć szybko zatrudniła mnie w swoim salonie. Dzięki klientkom nauczyłam się dbać o swój wygląd. Zaczęłam wychodzić do kawiarni – najpierw do tych małych, a potem odkryłam przyjemność z siedzenia w drogich kawiarniach w centrach handlowych. W jednej z takich kawiarni go spotkałam.

Zawołał mnie, żeby dać mi siatkę, którą zapomniałam. Zauważyłam, że siedział zmartwiony przy sąsiednim stoliku. Potem, na schodach ruchomych, znaleźliśmy się obok siebie i zapytał, w którą stronę idę, a zanim się zorientowałam, byłam w jego samochodzie – drogim, najnowszym modelu. Po drodze zapytał mnie, czym się zajmuję, opowiedziałam o salonie i wysiadłam w pobliżu bloku, w którym wynajmowałam mieszkanie.

Miesiąc później nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że ten mężczyzna siedzi na krześle w salonie, czekając, aż go ostrzygę. Znalazł salon, szukał mnie. Tak się to wszystko zaczęło – niepostrzeżenie, ale w nowoczesny i drogi sposób. Ja, zwykła prowincjuszka, chodziłam z nim do najdroższych kawiarni, spałam w najbardziej luksusowych hotelach i poznawałam najegzotyczniejsze miejsca. To on mnie prowadził – mój przedsiębiorca budowlany, który coraz częściej wyznawał mi miłość.

On – o 35 lat starszy, patrzył mi w oczy i uwielbiał mnie. Oczywiście, że był żonaty. I co z tego? Nie dogadywał się już z żoną, nie mieli dzieci. Kiedy powiedział mi, że nie ma dzieci, zdałam sobie sprawę, że to mój najsilniejszy atut, który mogę wykorzystać, aby był mój. Sama byłam jeszcze bardzo młoda, ale co z tego – przecież prędzej czy później i tak zamierzałam mieć dzieci. Dlaczego więc nie teraz z nim, który (dzięki temu, że zapewnię mu potomka) zapewni mi wszystko. Przyzwyczaiłam się też do jego pieszczot.

Byłam tak samotna, że chciałam iść do domu starców, ale w moim życiu zdarzył się cud

Łatwo zaszłam w ciążę. Przez cały jej okres byłam bardzo zadbana. Kiedy córeczka się urodziła, świat jakby otworzył się dla niego na nowo. Promieniał, unosił się z radości i ciągle kupował nam prezenty… Michalinka wyrosła na prawdziwą księżniczkę. A ja, zostawiając je na parę godzin pod opiekę niani, biegałam po salonach piękności i stawałam się coraz bardziej wymagająca wobec każdego, kto mnie obsługiwał, a nawet zaczęłam krzyczeć i obrażać kelnerki, fryzjerki i manicurzystki. Nie byłam już dziewczyną z małego miasteczka – byłam matką jego córki.

Kupił mi salon manicure, którego zostałam menedżerką. Potem kupił mi samochód, dom, ale nadal byłam jego kochanką. Wściekałam się na to. Bał się, że mogę go opuścić i zaczął mnie powstrzymywać przed wychodzeniem gdziekolwiek sama. Tonęłam w luksusie, ale brakowało mi tej prawdziwej, czystej wolności, którą dawał mi Mietek.

Pewnego dnia, podczas kolejnej wizyty w centrum handlowym, natknęłam się na Mietka. Szedł, obejmując ją delikatnie, ze swoją młodą, ciężarną dziewczyną. Ubrani w skromne kurtki, niepewnie patrzyli na wystawy z dziecięcymi ubrankami i… widać było, że kochali się. Mietek mnie minął, karząc mnie wzgardliwym spojrzeniem za zdradę – zarówno wobec niego, jak i naszego małego miasteczka, do którego należeliśmy. Teraz byłam mieszkanką znacznie większego miasta, a do tego opłacaną kochanką. Z obrzydzeniem odwrócił ode mnie wzrok, pocałował ją i poszedł dalej. Poczułam się jak śmieć.

Teraz jestem na rozdrożu. Jeśli odejdę, stracę wszystko – dziecko, pieniądze, luksus i najwierniejszą miłość. Jeśli zostanę, będę uwięzioną kochanką. Boję się, że się zestarzeję i już nigdy nikt prawdziwie mnie nie pokocha. Boję się także pytań Michalinki, która dorasta i płacze wieczorami, po tym jak dzieci w szkole wyśmiewały ją, że to dziadek przychodzi ją odebrać. I wiem, że nie będę mogła odpowiedzieć, kiedy zapyta: „Dlaczego to zrobiłaś, mamo?”.

Bardzo często budzę się rano i marzę, żeby znów żyć tam – w naszym małym domku, być wolna… ale z bardzo, bardzo, bardzo dużymi zarobkami. Wtedy sięgam po kawę, biorę telefon i dzwonię po kolei do fryzjerek, manicurzystek i kosmetyczek, które dbają o mój fizyczny komfort, a duszę znowu wpycham w jakiś zapomniany kąt. Jak długo – nie wiem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + 20 =

Jestem tylko kochanką, ale nie mogę od niego odejść, bo jeśli to zrobię, to stracę wszystko – dziecko, pieniądze, luksus…