Z przyjacielem ojca mam tajemnicę, którą znamy tylko my dwoje, a która uratowała naszą rodzinę

Z przyjacielem ojca mam tajemnicę, którą znamy tylko my dwoje, a która uratowała naszą rodzinę

Przed laty byłam szaleńczo zakochana w Stanisławie – najlepszym przyjacielu mojego ojca. Teraz, kiedy o tym myślę, aż mi wstyd z powodu mojej dziecinnej naiwności. Wtedy jednak wierzyłam, że to jest wielka miłość i on jest mężczyzną mojego życia.

Na szczęście był mądry, cierpliwy i taktowny, dzięki czemu pokazał mi, że nic z tego nie wyjdzie, jednocześnie nie sprawiając mi przy tym większego bólu i cierpienia. Pomimo tego obraziłam się na niego i, żeby go „ukarać”, zaczęłam spotykać się z największym łajdakiem w okolicy.

Rodzice prosili mnie, żebym przestała się z nim zadawać, potem zaczęli mi nawet grozić, że jeśli go nie rzucę, to mnie wyklną. Ja jednak wciąż nie zamierzałam zmieniać swojego postępowania, dlatego do „akcji ratunkowej” włączył się także Stanisław. W moich oczach był wtedy największym zdrajcą i draniem, więc go znienawidziłam.

Kontynuowałam swoje głupie zachowanie myśląc, że karzę nim innych, ale największą krzywdę zrobiłam sobie. W końcu zaszłam w ciążę, a mój ówczesny chłopak mnie porzucił. Zostałam sama i nieszczęśliwa. Nie mogłam o tym porozmawiać z matką, a ojciec miał problemy z sercem, więc też nie mogłam mu wyznać prawdy. Gdybym mu powiedziała, że zamiast dyplomu przyniosę do domu dziecko, na pewno by tego nie przeżył.

Zrezygnowałam ze ślubu z ojcem mojego dziecka. Nie chcę miłości na siłę, a on może wroci, kiedy dorośnie

Na kogo mogłam więc liczyć, jeśli nie na Stanisława? Był od dawna rozwiedziony i mieszkał sam. Bez większego zastanowienia stanęłam przed jego drzwiami. Zaczęłam płakać, kiedy tylko mi otworzył. Dalsze wydarzenia zostawiłam w jego rękach – jego była żona jest położną i zajęła się mną od pierwszego badania aż do aborcji.

Była świetna i wtedy zrozumiałam, dlaczego Stanisław nie chciał się z nią rozstawać nawet wtedy, gdy okazało się, że go zdradziła z lekarzem. Moje miłosne wybryki pozostały naszą wielką tajemnicą. Jestem pewna, że oszczędził wiele cierpienia moim rodzicom. Zachował się jak prawdziwy przyjaciel – zarówno ich, jak i mój.

Nie zapomnę tamtego wieczoru, kiedy odebrał mnie z pracy, zabrał do kawiarni i powiedział prawdę o tacie – jego serce było tak chore, że nic więcej nie dało się zrobić. Nawet gdyby znaleziono dawcę, nie przeżyłby przeszczepu.

Śmierć ojca przetrwałam tylko dzięki Stanisławowi, który trzymał mnie za rękę, ocierał moje łzy i płakał razem ze mną. Zawsze będę mu wdzięczna za to, co dla mnie zrobił, ale najbardziej za to, że nie uległ moim głupim zalotom.

Nie wiem, co sobie wtedy wyobrażałam, ale on nie pozwolił mi się skompromitować. Znał swoje miejsce i swoją wartość, dbał także o moją. Jestem szczęśliwa, że nie straciłam najlepszego przyjaciela z powodu jakiejś namiastki miłości… Dobrze, że był ode mnie mądrzejszy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − 6 =

Z przyjacielem ojca mam tajemnicę, którą znamy tylko my dwoje, a która uratowała naszą rodzinę