Po śmierci babci rodzice mnie porzucilii i zostałam całkiem sama. Czuję się niechciana i niekochana!

Po śmierci babci rodzice mnie porzucilii i zostałam całkiem sama. Czuję się niechciana i niekochana!

Piszę to ponieważ potrzebuję, aby ktoś mnie wysłuchał. Może dla większości ta historia będzie ckliwa lub bardzo wzruszająca, ale ja już nawet nie płaczę. Wypłakałam już chyba wszystkie łzy…

Mama i tata rozstali się, kiedy miałam 10 lat. Ciągle się kłócili i obrażali nawzajem, niejednokrotnie byłam świadkiem naprawdę okropnych scen. Kiedy oznajmili mi, że się rozwodzą, część mnie była smutna, ale inna część cieszyła się z tego. Wiedziałam, że już nigdy nie będę się budzić od krzyków kłótni i że już nie zasnę z zapuchniętymi od płaczu oczami.

Niedługo po ostatecznym rozstaniu rodziców mama powiedziała mi, że musi wyjechać do Hiszpanii do pracy. Wyjaśniła mi, że woli harować jako sprzątaczka za granicą za dobre pieniądze, niż pracować w Polsce w normalnej pracy w biurze i martwić się, za co będziemy żyć. Pomimo mojego młodego wieku doskonale ją rozumiałam i nie gniewałam się na nią.

Wyjechała, a ja zamieszkałam z tatą i babcią. Dziadka już dawno nie było na świecie. W końcu ojciec także zdecydował, że nie chce tu marnować czasu i wraz ze swoim przyjacielem wyjechali pracować na statkach.

Jestem Romką i uciekłam od nędzy, ale moja siostra skończyła gorzej i to wszystko przez chciwość rodziców

Babcia dobrze się mną opiekowała, zawsze się dogadywałyśmy, ale ciężko zachorowała i po 2 miesiącach zmarła. Rodzice przyjechali na pogrzeb, ale musieli wrócić do pracy. Po cichu miałam nadzieję, że mama powie: „Córeczko, jedź ze mną”, ale tego nie zrobiła. Musiałam skończyć szkołę, ponieważ dla nich moje wykształcenie zawsze było bardzo ważne. Takim sposobem zostałam całkowicie sama! Nie możecie sobie wyobrazić, jak okropnie się czułam. Byłam jak jakiś porzucony pies albo sierota, która ma rodziców, ale jej nie potrzebują. Wszyscy nasi krewni są rozproszeni po całym kraju i widuję ich raz, najwyżej dwa razy do roku. Nie skłamię, że było mi strasznie przykro.

Na balu maturalnym byłam całkowicie sama. Sukienkę, buty i torebkę wybrałam z przyjaciółką, a tak bardzo chciałam, żeby mama przyjechała na kilka dni i mnie zobaczyła teog dnia. Niestety ale powiedziała, że nie może, bo ma prace i nie dadzą jej urlopu. Wtedy po raz pierwszy poczułam się… porzucona. Tak, to słowo idealnie pasuje – porzucona! Czasami mam wrażenie, że nikt mnie nie kocha. Smutek trwale zagościł w moich oczach i duszy.

Ale mimo wszystko, mimo smutku, zmęczenia, obojętności wszystkich wiem, że pewnego dnia mi się uda. Chcę teraz znaleźć pracę, nieważne jaką, a potem rozpocząć studia.

Obiecałam sobie, że jeśli pewnego dnia się zakocham i urodzę dziecko to nigdy, ale to naprawdę nigdy nie sprawię, żeby moje dziecko czuło się tak, jak ja teraz! Tylko ja wiem, jak strasznie to boli…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − 14 =

Po śmierci babci rodzice mnie porzucilii i zostałam całkiem sama. Czuję się niechciana i niekochana!