Moja mama urodziła dziecko w wieku pięćdziesięciu lat. Jej partner nie chce tego dziecka, więc podrzuciła je mnie!

Moja mama urodziła dziecko w wieku pięćdziesięciu lat. Jej partner nie chce tego dziecka, więc podrzuciła je mnie!

Obecnie mam 27 lat. Mam chłopaka, z którym wynajmuję mieszkanie i jesteśmy parą od dawna. Jakiś czas temu wydarzyło się w moim życiu coś, co postawiło mnie w trudnej sytuacji. Zaraz dokładnie opiszę, co takiego się stało, aby każdy z Was dobrze mnie zrozumiał, bo nie jest to prosta sprawa.

Mama wychowywała nas sama, bo tata nas zostawił kiedy miałam sześć lat, a mój brat trzy latka. Tata owszem, przesyłał nam pieniądze, ale było ich za mało i nie na wszystko nam wystarczało. Mama pracowała i oprócz tego, że miała pracę na etat, to dorabiała sobie jeszcze w pobliskiej restauracji jako kelnerka. Rok po rozwodzie rodziców poszłam do szkoły podstawowej i od pierwszej klasy zaczęło się moje nie tylko szkolne, ale i dorosłe życie. To ja głównie musiałam się zajmować moim młodszym bratem. Rano, w drodze do szkoły, musiałam zaprowadzić brata do przedszkola, a po lekcjach zabierałam go do domu. Karmiłam, bawiłam się z nim, a wieczorem czekałam na mamę i od progu wołałam ją na obiadokolację. Były to proste posiłki – gotowałam makaron, kaszę czy ziemniaki z jakimiś warzywami. Bardzo wcześnie musiałam nauczyć się odpowiedzialności i to nie tylko za siebie.

Mama dużo pracowała, a my dorastaliśmy. Moje dzieciństwo przeszło mi koło nosa, ale przywykłam do takiego stanu rzeczy. Kiedy byłam już w starszych klasach, mama poznała o 5 lat starszego mężczyznę. O Piotrze, bo tak ma na imię, nie mogę powiedzieć złego słowa. Wraz z jego pojawieniem się nasze warunki bytowe znacznie się poprawiły. Około pół roku od momentu, kiedy mama zaczęła z nim być, Piotr przeprowadził się do nas. Wcześniej mieszkał w wynajmowanej kawalerce, bo swoje mieszkanie po rozwodzie zostawił swojej byłej żonie i córce.

Miałam z Piotrem świetne relacje. Czasami wydawało mi się, że jest zazdrosny o mamę, gdy ta poświęcała bratu i mnie więcej uwagi niż jemu. To zdarzało się jednak rzadko.

Czas leciał, a ja skończyłam studia, poszłam do pracy, brat trzy lata później również rozpoczął swoje dorosłe życie. Miał szczęście bo firma, w której się zatrudnił, przyznała mu mieszkanie pracownicze. Jedynym warunkiem było to, że miał tam przepracować minimum 5 lat. Ja w tym czasie także już mieszkałam ze swoim partnerem, a mama z Piotrem wciąż zajmowali nasze rodzinne mieszkanie. 

Czasami przychodziłam do nich w odwiedziny i zawsze mnie ciepło przyjmowali, ale po zachowaniu mamy i Piotra widziałam, że przywykli już do życia tylko we dwoje.  

Okazałam się niepotrzebna moim dzieciom, dla których poświęciłam całe swoje życie

Po pewnym czasie wydarzyło się coś niespodziewanego – mama zaszła w ciążę, mając prawie pięćdziesiąt lat! Nie wiem dlaczego, ale uznała, że chce urodzić dziecko mimo, że w jej wieku to już nie takie bezpieczne. Przebrnęła jakoś przez ciążę, choć z problemami, i urodziła – również niełatwo – dziewczynkę.

Wydawałoby się, że pojawienie się nowego członka rodziny będzie powodem do szczęścia, ale Piotr odebrał narodziny córki jako zagrożenie dla siebie, ponieważ teraz cała uwaga mamy była skoncentrowana na maleństwie, a nie na nim. Zaczęły się między nimi kłótnie i po sześciu miesiącach od narodzin ich córki Piotr postawił mamie ultimatum – albo on, albo córka.

Mama nie chciała stracić swojego ukochanego mężczyzny, ale też nie zamierzała rezygnować z córki, więc podjęła pośrednią decyzję  licząc na to, że Piotr zmieni zdanie – dosłownie podrzuciła małą Natalkę mnie! Przyjechała z dzieckiem i z dwoma torbami dziecięcych rzeczy, powiedziała, że będzie pomagać ze wszystkim, ale póki co to ja muszę zająć się Natalką.

Na razie wzięłam bezpłatny urlop, mama obiecała także pomagać finansowo, ale nie w tym jest istota problemu, a w tym, że mama nalega, żebym przejęła opiekę nad dzieckiem i poszła na urlop macierzyński.

Nie wiem, czy ktoś kiedyś brał urlop macierzyński na opiekę nad siostrą, ale mama właśnie do tego mnie namawia sugerując (a jest taka możliwość, sprawdziła to, zanim do mnie przyjechała), żebym za rok, dwa urodziła własne dziecko i płynnie przeszła z jednego urlopu macierzyńskiego na drugi. Szkoda mi maleństwa, ale nie wiem, co robić. Mój partner też nie jest z tego wszystkiego zadowolony i boję się, że po prostu ode mnie ucieknie. Mama mówi, że nie może żyć bez swojego Piotra, a w tym wszystkim to ja jestem tą, która ma uratować ich związek.

Na razie nie znajduję rozwiązania, które zadowoliłoby wszystkich, a przede wszystkim mnie. Zajmuję się Natalką, przyzwyczajam się do niespodziewanego macierzyństwa i całymi dniami myślę nad tym, co robić dalej…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + czternaście =

Moja mama urodziła dziecko w wieku pięćdziesięciu lat. Jej partner nie chce tego dziecka, więc podrzuciła je mnie!