Uwiodłam męża przyjaciółki ale uważam, że sama jest sobie winna, bo nie potrafiła go przy sobie utrzymać

Uwiodłam męża przyjaciółki ale uważam, że sama jest sobie winna, bo nie potrafiła go przy sobie utrzymać

W szkole nie miałam zbyt wielu znajmych, ale miałam jedną, wierną przyjaciółkę. Mieszkałyśmy blisko, bo Marta mieszkała blok dalej. Praktycznie przez wszystko co dobre, i co złe, przeszłam z moją przyjaciółką. Nawet studiowałyśmy razem na tym samym kierunku. Wspólnie świętowałyśmy swoje zaręczyny, śluby, potem rozwody.

Byłam dwukrotnie zamężna, ale niestety żadne z tych małżeństw się nie udało. Mam dwoje dzieci, oba z innymi mężczyznami. Ojcowie dzieci komunikują się z nimi i płacą alimenty, a moje relacje z nimi także są dobre. Nie jestem osobą konfliktową, a rozwody były spowodowane tym, że po prostu przestawałam ich kochać. Po drugim rozwodzie zdałam sobie sprawę, że nie chcę już wychodzić za mąż i po prostu zaczęłam umawiać się na randki. Mam 34 lata i wyglądam przyzwoicie, co mnie niezmiernie cieszy, bo większość koleżanek w moim wieku wygląda na starsze i zmarnowane.

Moja przyjaciółka też się rozwodziła – jej pierwszy mąż porzucił ją dla innej kobiety. Długo zajęło jej dojście do siebie, ale potem wszystko wydawało się układać, zaczęła spotykać się z mężczyznami i umawiać na randki. Pewnego dnia przyszła do mnie cała rozpromieniona, z błyszczącymi z wrażenia oczami, bo była zachwycona mężczyzną, którego poznała! Poznali się w samolocie – ona leciała w podróż służbową, a on odwiedzał rodzinę. Zaczęli się potem spotykać, a on się jej po jakimś czasie oświadczył. Wszyscy polubili Igora, zwłaszcza rodzice Marty, a i ja szczerze cieszyłam się jej szczęściem. Przyjął kobietę z dzieckiem i robił dla niej wszystko. Do tego jest przystojny, miły, no ogólnie Marta nie miała na co narzekać.

Syn wraz ze swoją żoną próbują nas wypędzić z naszego własnego domu

Marta zaszła w ciąże, urodziła ich dziecko i poszła na urlop macierzyński. Odwiedzałam ją czasami, ale nie tak często jak wcześniej. Jednak małe dziecko sprawia, że nie ma tyle czasu na siedzenie i rozmawianie, więc raz w miesiącu musiało mi wystarczyć. Igora widywałam rzadko, cały czas był w pracy, kiedy ja do nich przychodziłam i spotykaliśmy się tylko na urodzinach naszych dzieci, które wspólnie organizowaliśmy.

We wrześniu Igor miał urodziny, obchodził czterdzieści lat. Przyjechała jego córka z pierwszego małżeństwa, rodzice, siostra z mężem. Zebraliśmy się wszyscy, by świętować i impreza była naprawdę fajna. Byłam wtedy znowu singielką, i pomyślałam, że może na tej imprezie mogłabym kogoś poznać, bo znajomi Igora też byli niczego sobie.

Przygotowałam się odpowiednio, kupiłam czerwoną sukienkę i pomalowałam usta czerwoną szminkę. Tak naprawdę chciałam spodobać się jednemu z nich, który był przystojnym kawalerem i miał pieniądze, ale wszystko potoczyło się zupełnie inaczej…

Był konkurs i ja i jubilat, czyli Igor, wzięliśmy w nim udział. I był taki moment, że trzeba było trzymać się za ręce i patrzeć w oczy. W tym momencie poczułam dreszcze na całym ciele, dłonie Igora były spocone i oddychał tak ciężko, że wszystko stało się dla nas jasne. Obserwowaliśmy się przez cały wieczór, a później, kiedy mieliśmy moment, że zostaliśmy sami on powiedział mi, jak bardzo mnie pragnie. A do spotkania doszło zaledwie kilka dni później.

Zaczęliśmy ze sobą pisać, a kilka dni później spotkaliśmy się i spędziliśmy namiętne chwile. Tak jest do dziś. Za pierwszym razem było to zawstydzające, ale z każdym kolejnym razem nie miałam już wyrzutów sumienia. Pomyślałam, że moja przyjaciółka sama jest sobie winna – gdyby lepiej dbała o takiego mężczyznę jak Igor, to na pewno by jej ze mną nie zdradził. W ciąży przytyła 25 kg, a na urlopie macierzyńskim przybrała na wadze jeszcze bardziej. Ciągle jej o tym mówiłam, a ona powtarzała: „on i tak mnie kocha”. Nie lubią ludzi, którzy żyją takimi złudzeniami. Igor zwrócił na mnie uwagę, bo jestem szczupła, atrakcyjna i zawsze mam ochotę na seks, nie to co ona.

Mam nadzieję, że niebawem zostawi Martę dla mnie, bo czuję, że to mężczyzna dla mnie i chcę już z nim być oficjalnie, a nie ukrywać się z tym związkiem przed światem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + jedenaście =

Uwiodłam męża przyjaciółki ale uważam, że sama jest sobie winna, bo nie potrafiła go przy sobie utrzymać