Męczymy się na wynajmie a teściowie, zamiast dać nam jedną ze swoich nieruchomości, milczą

Męczymy się na wynajmie a teściowie, zamiast dać nam jedną ze swoich nieruchomości, milczą

Mieszkamy z mężem w wynajętym mieszkaniu, mimo tego, że jego rodzice mają zarówno mieszkanie, jak i dom. Niby zawsze mówili, że będą pomagać, ale tego nie robią.

Zawsze zarabiałam bardzo dobre pieniądze, ale przez głupią młodość (mam złą historię kredytową, teraz ją poprawiam, co zajmie około trzech lat) nie dostałam kredytu hipotecznego. Gdy byłam mała, tata odszedł do innej kobiety, dzięki czemu teraz mam przyrodnie rodzeństwo – brata i siostrę. Mama nie ułożyła sobie życia na nowo. Nowa żona mojego ojca stopniowo zaczęła mnie nienawidzieć i okazywała mi to na każdym kroku, chociaż zawsze traktowałam ją bardzo dobrze i akceptowałam, więc nie miała ku temu żadnego powodu. Jeśli chodzi o tatę, to kocham go, bo mimo wszystko dzięki niemu moje dzieciśntwo było dobre.

Kiedy miałam 30 lat, poznałam Bartka. To wspaniały człowiek – przystojny, oczytany, aż dziwię się, że ostał się jeszcze sam na „rynku matrymonialnym”. Jesteśmy małżeństwem od roku i budujemy wspólnie piękny związek. Mieszkamy razem w wynajmowanym lokum, za które płacę ja, a on rozwija nasz wspólny biznes ze wszystkich sił. Bardzo mu zależy na tym, aby nam się powiodło, mnie zresztą też.

Oddaliśmy mieszkanie synowi i synowej, a teraz jesteśmy niemile widzianymi gośćmi. Chcą naszych odwiedzin, gdy jest im to potrzebne

Jego rodzice mają czteropokojowe mieszkanie, w którym nadal mieszka babcia. Powiedziała, abyśmy się do niej wprowadzili i „przejęli” mieszkanie, bo potem, czyli po jej śmierci, na pewno ktoś z bliskich to zrobi szybciej, niż my zdążymy o tym pomyśleć. Kochana kobieta, a przynajmniej tak wtedy myślałam, bo potem dała mi popalić. Przeprowadziliśmy, ale było ciężko. Nie miałam gdzie nawet położyć swoich rzeczy, nie mogłam też ruszać tego, co jest w mieszkaniu, bo jak już coś ruszyłam, a potem odstawiłam nie tak, jak było, to było więcej gadania niż to wszystko jest warte. Mało gotuję i sprzątam, bo jak już coś zrobię, to i tak jest narzekanie, ale jak nie zrobię – babcia donosi o wszystkim teściom. Teściowa zresztą raz w miesiącu przyjeżdża na „kontrolę” i sprawdza, jaka jest u nas sytuacja. Nie wytrzymałam tego i powiedziałam, że musimy się wyprowadzić. Takim sposobem znowu płacę za czynsz, co oczywiście jest uciążliwe, ale nikt nie wchodzi mi chociaż na głowę i mam spokój.

Teściowie mają inne mieszkanie, które stoi puste, mają też dom za miastem, więc rodzice Bartka mogliby nam pomóc. Ale nie – oni milczą i nie chcą nam pomóc mimo tego, że widzą, jak się męczymy na wynajmie. Moglibyśmy nawet spłacić teściów, bo teraz płacę trzy razy więcej niż rata kredytu, ale nie – tesciowie wolą się nie podzielić, niż nam pomóc.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × cztery =

Męczymy się na wynajmie a teściowie, zamiast dać nam jedną ze swoich nieruchomości, milczą