Nasz syn niedawno skończył studia. Studiował zaocznie, więc to nie była tania rzecz. Przez pięć lat jego edukacji zaciskaliśmy pasa, aby dać mu możliwość zdobycia wykształcenia, o którym tak marzył, a które w przyszłości na pewno pozwoli mu żyć godnie.
Kiedy Michał przyniósł do domu dyplom ukończenia studiów stwierdził, że teraz pracodawcy wręcz się o niego biją, bo już trzy firmy zaoferowały mu miejsce pracy, a on teraz tylko musi podjąć decyzję, gdzie chce i będzie pracować. Bardzo nas to ucieszyło, byliśmy pewni, że teraz syn będzie mógł sam na siebie zarobić i się utrzymać. Postanowiliśmy więc uczcić to uroczystą kolacja.
Dopiero po pierwszym toaście kolacja z bardzo miłej zamieniła się w napiętą, a nawet smutną. Syn powiedział nam, jaką firmę wybrał, a potem nagle oznajmił, że potrzebuje mieszkania, bo teraz będzie mu niewygodnie żyć z nami pod jednym dachem. Poza tym koledzy mogą się z niego śmiać, kiedy usłyszą, że wciąż mieszka z rodzicami i nie będzie mógł nawet zaprosić nowopoznanych ludzi z pracy do mieszkania.
Córka zostawiła dziecko starszym rodzicom na wychowanie, a syn wychowuje obcego chłopca
Nie wiem, jak jego koledzy, ale my w ogóle nie rozumieliśmy naszego syna. Zaproponowaliśmy mu, że przecież może wynająć jakieś mieszkanie, a nie od razu mieć własne, jednak syn nie chciał nawet myśleć o takim rozwiązaniu. Wtedy mój mąż postanowił, że porozmawia z naszym synem jak mężczyzna z mężczyzną:
– Słuchaj, taki dorosły już jesteś, a czy chociaż kiwnąłeś palcem, żeby zasłużyć na mieszkanie? Przez pięć lat utrzymywaliśmy Cię podczas gdy Ty studiowałeś. Pewnie niektórzy z Twoich kolegów czy koleżanek ze studiów pracowali chociaż na pół etatu, a Ty nie robiłeś nic, tylko ciągnąłeś od nas pieniądze. A teraz co, chcesz, żebyśmy zamienili nasze trzypokojowe mieszkanie na dwie kawalerki, żebyś Ty mógł mieszkać sam? Nie ma mowy! Czy znasz słowo „kredyt”? Zacznij pracować, zarabiać, a dopiero potem uważaj się za dorosłego!
Syn oczywiście poczuł się urażony taką naganą od ojca, a teraz praktycznie nie mamy z nim kontaktu. Nie wiem, jak rozwinie się nasza dalsza relacja, w ogóle nie spodziewałam się takich próśb ze strony Michała. Chyba mąż ma rację, czas już zdjąć krótkie spodenki i zacząć spełniać swoje marzenia samodzielnie.

