Z Bernadettą mamy dwoje dzieci. Córka jest młodsza od naszego syna o 5 lat. Syn 4 lata temu wziął ślub. Z radością przekazaliśmy młodej parze mieszkanie po mojej babci. Wiedzieliśmy, że im się przyda i w tamtym momencie uważaliśmy, że to jedyne słuszne rozwiązanie.
W czasie, kiedy syn brał ślub, nasza córka była jeszcze w wieku nastoletnim i mieszkała razem z nami. Nie zastanawialiśmy się wtedy nad tym, co będzie dalej, mieliśmy też nadzieję, że zarobimy jeszcze jakieś pieniądze i zarobimy na ewentualne lokum naszej córki, chociaż w jakiejś części. Wierzyliśmy naiwnie w to, że na wszystko mamy jeszcze sporo czasu i wszystko na pewno się jakoś samo ułoży.
Czas mijał bardzo szybko i niedawno nasza córka powiedziała nam, że zamierza wziąć ślub. Teraz nie wiem, co dalej robić. Syn obecnie ma dwoje dzieci, w mieszkaniu po babci zrobił generalny remont i ogólnie dobrze się tam urządzili. Widać było, że wygodnie im się tam żyje. Mają wszystko pod nosem – szkołę, przedszkole, sklepy, bank, a nawet przychodnię lekarską.
Matka prawie pozbawiła swoje dziecko szansy na lepsze życie. Na szczęście w pobliżu był on…
Teraz, jeśli sprzedalibyśmy to mieszkanie i podzielili pieniądze ze sprzedaży na syna i córkę, żadne z nich nie kupi sobie mieszkania. Ceny poszybowały tak w górę, że nawet zakup kawalerki byłby niemożliwy, chociaż to też nie jest dobra opcja. Zarówno syn, jak i córka musieliby zaciągnąć kredyty, aby móc pozwolić sobie na swoje nieruchomości. Rzecz w tym, że synowi finansowo nie wiedzie się jakoś szczególnie dobrze, przez co raczej wątpię, że byłby w stanie dostać kredyt na taką wielką kwotę.
Nie wyobrażam sobie też sytuacji, abyśmy mieli wyganiać syna z żoną i z wnukami z mieszkania. Z drugiej zaś strony nie wiem, co zrobić z córką, przecież też coś powinna od nas dostać, bo inaczej byłoby to bardzo niesprawiedliwe, że jedno dziecko dostało mieszkanie, a drugie nic. Nie udało nam się także odłożyć zbyt wielu pieniędzy, więc nie możemy jej dać, chociażby połowy kwoty niezbędnej do zakupu własnego mieszkania. Obecnie jesteśmy na emeryturze i szanse na to, że uzbieramy jeszcze kiedyś taką kwotę, są praktycznie równe zeru.
Córka jednak nalega, by sprzedać to mieszkanie, w którym mieszka jej brat, bo ona też spodziewa się dziecka i musi mieć za co żyć, a przede wszystkim gdzie mieszkać. Kompletnie nie wiem, co robić. Ani nie mogę wygonić syna z rodziną, ani dać córce mieszkania, czy chociażby pieniędzy na jego zakup. Boję się, że niezależnie od tego, co zrobimy, któreś z nas się od nas odwróci.

