Brat mojej mamy wrócił z Niemiec, bo ciężko zachorował i nie był w stanie już dłużej pracować. Pieniądze, które ze sobą przywiózł bardzo szybko się skończyły, większość z nich zresztą wydał na leczenie, które kosztuje prywatnie krocie. Na pomoc ze strony swoich dzieci nie miał co liczyć. W dodatku z tego, co przez cały okres pracy w Niemczech wysyłał im ojciec, nie zaoszczędzili ani grosza, więc też nie mieli pieniędzy.
Moja mama także wyjechała do pracy za granicą jakieś 15 lat temu. W tym czasie chodziłem jeszcze do szkoły. Mama wychowywała mnie sama, więc było jej naprawdę ciężko. Kiedy więc jej brat zaproponował, że załatwi jej w Niemczech pracę, wyjechała. Chciała zapewnić mi wykształcenie i gdyby nie wyjechała, na pewno nie mógłbym studiować na tak wymagającym kierunku, jakim jest medycyna.
Swoją przyszłą żonę poznałem na studiach. Sabina, podobnie jak ja, dobrze się uczyła i po zakończeniu studiów od razu zaczęła pracować w zawodzie. Mama kupiła nam mieszkanie, chociaż nawet jej o to nie prosiliśmy. Wtedy jednak z żoną postanowiliśmy, że w przyszłości jej się odwdzięczymy i kiedy sami już staniemy na nogi, zbudujemy dla niej dom na wsi, o którym zawsze marzyła. Powiedzieliśmy o tym mamie, a jej bardzo spodobał się ten pomysł. Od tej pory, kiedy wysyłała nam pieniądze, dokładaliśmy do tego sporą kwotę od siebie i rozpoczęliśmy budowę domu. Zakończyliśmy ją po 6 latach i czekaliśmy, aż mama wróci i będzie mogła się nim w pełni cieszyć.
Pozwoliłam aby córka męża z jego romansu zamieszkała z nami pod jednym dachem
Brat mojej mamy jest w zupełniej innej sytuacji. Jego dzieci przetrwoniły wszystkie pieniądze, ledwo udało im się kupić po kawalerce. Tuż przed powrotem ojca do domu chcieli sprzedać ich rodzinny dom, który im przepisał rok przed wyjazdem do Niemiec. Byłem temu przeciwny:
– A kiedy Wasz ojciec wróci do Polski to gdzie będzie mieszkać? – zapytałem córkę i syna wujka.
Oboje powiedzieli mi, żebym nie wtrącał się w ich sprawy rodzinne.
Rozmawiałem o tym wszystkim z mamą i byliśmy pewni, że to nie skończy się dobrze. Mieliśmy rację.
Niedawno wujek zachorował i musiał wrócić do Polski. Pieniądze, które ze sobą przywiózł szybko się skończyły, a jego dzieci też nie miały grosza przy duszy. W dodatku sprzedali rodzinny dom, dlatego wujek teraz nie ma się gdzie podziać. Póki co zamieszkała z córką w kawalerce, ale tam jest tak mało miejsca, że to opcja tymczasowa.
Zaczął prosić więc moją mamę o to, aby pozwoliła mu zamieszkać z nią na wsi. Mama nie odmówił bratu bo jest mu go żal, a poza tym widzi, w jak ciężkiej sytuacji się znalazł.
Kiedy wujek przyjechał na miejsce i zobaczył, jaki dom wybudowaliśmy dla mamy, wybuchnął płaczem. Miał tylko jedno pytanie:
– Co zrobiłem źle? – skarcił samego siebie.
Nie wiem, co mu odpowiedzieć. Dla mnie osobiście mama jest na pierwszym miejscu, ale jego dzieci niestety mają inne priorytety.

