Rok temu brałem ślub z moją ukochaną. Co prawda miałem już za sobą jeden ślub cywilny zakończony rozwodem, ale jak i tak stresowałem się całą uroczystością. Chciałem, by wszystko wyszło dobrze tym bardziej, że z Magdą zadbaliśmy o każdy szczegół.
Byłem świadomy tego, że pomimo tak intensywnych starań nie można przewidzieć wszystkiego, dlatego wiedziałem, że może wydarzyć się coś zupełnie nieoczekiwanego. Na ślub i wesele zaprosiliśmy ponad sto osób, więc to naprawdę spora liczba osób.
Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Mieliśmy piękną oprawę muzyczną, a nasza rodzina i przyjaciele złożyli nam wspaniałe życzenia od serca. Wesele także rozpoczęło się bez żadnych niespodzianek, aż byłem zaskoczony, że wszystko idzie jak po maśle.
Bawiliśmy się, tańczyliśmy i wznosiliśmy wraz z gośćmi przeróżne toasty. Ja mimo tego, że jestem mężczyzną, mam słabą głowę, dlatego nie piłem z każdym alkoholu mimo, że słyszałem to sławne: „no jak to, ze mną się nie napijesz za Wasze szczęście?”, żeby po prostu trzymać fason podczas własnego ślubu. Żona jednak nie oszczędzała się i z chęcią piła z gośćmi różne trunki. W pewnym momencie weszła na środek sali, wzięła mikrofon od zespołu muzycznego i powiedziała:
– Moi Drodzy, jest mi niezwykle miło, że Wszyscy tutaj się zebraliście, aby świętować ten ważny dla mnie dzień. Bawmy się i radujmy ale zanim będziemy to robić dalej, muszę Wam coś wyznać! Kocham jeszcze kogoś prócz Darka i to bezgranicznie!
Byłem w szoku. Goście byli w środku zabawy, już w większości pijani, więc nie bardzo zdawali się przejmować tym, co właśnie powiedziała moja żona. Ja miałem już w głowie najczarniejsze scenariusze i byłem pewien, że zaraz dowiem się o innym facecie, który jest tą jej drugą miłością…
Ona jednak nie trzymała wszystkich w niepewności i wskazała na mojego dziesięcioletniego synka z poprzedniego małżeństwa:
– Marcinku, kocham Cię tak mocno, jak Twojego tatusia. Będę Cię kochała z całych sił i nigdy nie pozwolę Cię skrzywdzić. Czy zechcesz ofiarować mi wspólny taniec?
Dziś wspominam ten moment z ogromnym uśmiechem na ustach i radością w sercu, ale wtedy, kiedy nie wiedziałem jeszcze, co powie żona, trochę mnie zmroziło. Moja żona teraz nie pamięta za wiele ze swojego weselnego wyznania, ale żartuje, że musiała wprowadzić element grozy w naszym perfekcyjnym planie na wesele, żeby nie było za nudno.

