Przez prawie trzy lata żyłam w piekle przez zazdrosnego i porywczego męża. Groził mi nawet śmiercią!

Przez prawie trzy lata żyłam w piekle przez zachowanie mojego zazdrosnego i porywczego męża. Groził mi nawet śmiercią!

Przez prawie trzy lata żyłam w piekle przez zachowanie mojego zazdrosnego i porywczego męża. Chciałam odejść, ale gdy w zasadzie byłam już na to zdecydowana, to okazało się, że spodziewam się jego dziecka. Chciałam zrobić aborcję, ale gdy tylko o tym się dowiedział, to zagroził, że jeśli to zrobię, to mnie zabije. Chciałabym, żeby moja historia pomogła kobietom, które przeżywają takie samo piekło.

 

Całą ciążę spędziłam w strachu i bólu. Mimo tego, że byłam w ciąży, on wciąż mnie bił. Uważał, że pewnie mam kochanka, skoro chciałam odejść. Bił jednak tak, że nie było śladów i robił to też w taki sposób, aby nic nie stało się dziecku. Ciągle powtarzał, że jak tylko urodzę, a dziecko podrośnie, to zabierze mi je, a mnie wyrzuci z domu. To było przerażające, ale musiałam to jakoś wytrzymać, bo nie miałam się gdzie podziać.

 

Urodziła się nam córka. Mąż nie rozumiał, że dzieci czasami płaczą i chorują, więc całą winę o to zrzucał na mnie. To był idealny powód do tego, aby mnie bić i znęcać się nade mną psychicznie. Pamiętam, jak byłam w szpitalu z córką i wróciłam do domu po rzeczy, których potrzebowałam, a on tak mnie kopnął, że nie mogłam potem ani siedzieć, ani chodzić. Siniaka na plecach miałam wielkości stopy.

 

Przez własną głupotę zaniedbałam relacje z córką, a ona teraz obcą kobietę nazywa „mamą”. Czy mogę jeszcze naprawić naszą relację?

 

Moja cierpliwość się skończyła, gdy zaczął też krzyczeć na dziecko i zdałam sobie sprawę, że bierze narkotyki. Zaczęłam wtedy dzwonić do ośrodków pomocy kobietom, aby dowiedzieć się, jak mogę ochronić siebie i dziecko przed tym psychopatą. Zgłosiłam też sprawę znęcania na policję, zrobiłam obdukcję i zgłosiłam wniosek o zakaz zbliżania się do mnie i do dziecka.

 

Przez chwilę dręczyło sumienie, że dziecko będzie wychowywało  się bez ojca. Wróciłam nawet do niego na chwilę i żyłam z nim przez 2 miesiące, ale potem wszystko zaczęło się od nowa. Zrozumiałam, że ten człowiek nigdy się nie zmieni. Uciekłam z dzieckiem na rękach tak, jak stałam. Na szczęście po jakimś czasie los się odwrócił.

 

Wzięłam udział w kursach dokształcających, potem otworzyłam własną firmę i odbiłam się od dna. Pół roku temu poznałam mężczyznę, który bardzo pokochał mnie jak i moje dziecko. Byłam bardzo ostrożna, bo nie chciałam znowu trafić na jakiegoś psychopatę. Z czasem jednak okazało się, że on nie jest taki jak mój były mąż i mogę mu zaufać. Zrobiłam to jednak ze strachem.

 

Dzisiaj cieszę się, że mam u boku kogoś, kto jest ze mną nie tylko wtedy, gdy wszystko jest w porządku, ale także w trudnych chwilach, zawsze mnie wspiera i mi pomaga. Żałuję tylko jednej rzeczy, że wcześniej pozwoliłam sobie na takie traktowanie. Niech moja historia doda odwagi wszystkim kobietom, które żyją z damskimi bokserami. Odważcie się i wyrwijcie z chorego układu. Ja dobrze wiem, że na początku wydaje się to niemożliwe, ale dzisiaj wiem, że warto było zawalczyć o siebie. Odwagi!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 + osiemnaście =

Przez prawie trzy lata żyłam w piekle przez zazdrosnego i porywczego męża. Groził mi nawet śmiercią!