Umawiam się na randki z facetami tylko po to, żeby się najeść za darmo

Umawiam się na randki z facetami tylko po to, żeby się najeść za darmo

Mam na imię Weronika i mam 25 lat. Pracuję jako zwykła ekspedientka i nie zarabiam jakiś kroci. Dopiero niedawno zaczęłam studia, ponieważ wcześniej nie było mi po drodze z nauką. Stwierdziłam jednak, że wykształcenie przyda mi się do zmiany pracy, bo to oczywiste, że miałam większe aspiracje niż pracowanie do końca życia w sklepie. Jak jednak wiadomo, życie studenta wcale nie jest łatwe, a nie zamierzałam rezygnować z drobnych przyjemności. Wymyśliłam więc pewien plan.

Jestem dosyć atrakcyjną dziewczyną. Mam bardzo zgrabną figurę, długie nogi, duże piersi, a do tego piękne krecone włosy o złocistym odcieniu. Faceci zawsze się za mną oglądali, ale szczerze mówiąc nie czuję, że chcę się z kimś teraz wiązać na stałe. Miałam ochotę jeszcze się wyszaleć, pobawić, a nie zamykać na jednego faceta, który zapewne szybko zaprowadziłby mnie do ołtarza. Nigdy nie wykorzystywałam swoje wyglądu, ba, nawet by mi do głowy nie przyszło. Kiedy jednak zarejstrowałam się w aplikacji randkowej zauważyłam, że naprawdę działam na facetów. Poszłam na pierwszą taką randkę, chociaż pisało do mnie w jednym czasie kilkanaście facetów, i na niej wpadłam na pomysł.

Mimo tego, że to ja utrzymuję rodzinę, mąż nie pomaga mi w domu. Potrafi głodzić dzieci tylko dlatego, bo nie chce mu się odgrzać samemu obiadu

Facet zaprosił mnie do fajnej knajpki z dobrym jedzeniem. Rozmowa nam się nie kleiła, ale miejsce, w którym byliśmy rekompensowało mi to, że mężczyzna okazał się być zupełnie nieciekawy. Wiedziałam, że już nigdy się z nim nie spotkam, ale byłam miła, bo w końcu zaprosił mnie na dobre jedzenie. To była włoska restauracja z pysznym winem. Facet za wszystko zapłacił, a ja najedzona i zadowolona wróciłam do domu. Wtedy wpadłam na pomysł, że przecież tak mogę robić częściej.

Bardzo lubiłam choodzić do fajnych restauracji, ale samej nie było mnie zbyt często stać na taką przyjemność. Zaczęłam więc częściej chodzić na takie randki i gdy facet tylko mnie zapraszał do fajnej knajpy, nie zastanawiałam się ani chwili i od razu zgadzałam się na spotkanie. Szczerze mówiąc skoro zapraszają, to ich obowiązkiem jest płacenie. Miałam tylko dwie niemiłe sytuacje – jeden mężczyzna zaproponował podczas takiej randki, żebyśmy zapłacili po pół. Udawałam, że nie wzięłam portfela, więc nie mam takiej możliwości. Randka nie była udana, nie było żadnej kontynuacji, więc facet zażądał zwrotu pieniędzy za tamtą kolację, ale go zablokowałam. Frajer! Inny facet z kolei myślał, że skoro za mnie zapłacił, to później może liczyć na seks. Musiałam srogo się od tego wykręcać, bo był bardzo natarczywy, ale na szczęście się udało.

Chodzę na takie randki regularnie, czasami nawet codziennie. Nawet nie wiecie, ile zaoszczędziłam na jedzeniu! Próbowałam już chyba każdego rodzaju kuchni i znam prawie każdą restaurację w Krakowie. A faceci, skoro zapraszają, niech płacą! Ja nie czuję się wcale winna.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 − 16 =

Umawiam się na randki z facetami tylko po to, żeby się najeść za darmo