Kochałam mojego faceta i myślałam, że on mnie też. Wystarczyło jednak, że odmówiłam mu tej jednej rzeczy, by ot tak mnie zostawił

Kochałam mojego faceta i myślałam, że on mnie też. Wystarczyło jednak, że odmówiłam mu tej jednej rzeczy, by ot tak mnie zostawił

Z moim facetem spotykam się od ponad roku, chociaż teraz ciężko naszą relację nazwać zdrową. Na początku wydawało mi się, że poznałam wymarzonego mężczyznę – był szarmancki, dawał mi prezenty i naprawdę bardzo się starał. Z nim czułam się bardzo szczęśliwa, mogłam z nim porozmawiać o wszystkim. Miałam jednak jedną zasadę – nie zamierzałam mieszkać z facetem pod jednym dachem przed ślubem, to był mój jedyny związkowy warunek. Słysząćc to mój chłopak powiedział, że akceptuje mój wybór i nie ma nic przeciwko. Często spotykaliśmy się u mnie bądź u niego w domu, nocowaliśmy u siebie i dla mnie to normalne oraz akceptowalne.

Nieakceptowalne dla mnie jednak było już życie jak mąż i żona, ale bez ślubu, mieszkając razem. Dla mnie to głupie i nieodpowiedzialne. Od czasu kiedy po raz ostatni o tym rozmawialiśmy, minęło około pół roku. Przez cały ten okres nie pokłóciliśmy się ze sobą ani razu. Naprawdę, wszystko układało się nam idealnie i wydawało mi się, że jesteśmy dla siebie stworzeni. W głębi duszy myślałam, że kiedyś będę jego żoną, naprawdę go kochałam i tego chciałam. Zresztą on sam też okazywał mi miłość.

Kiedy mąż przyprowadził do nas dzieci był wesoły i wydawało się, że odmłodniał o jakieś 10 lat…

Kilka tygodni temu wszystko się zmieniło, a w faceta jakby diabeł wstąpił. Nic nie zapowiadało czegoś takiego. Zaprosił mnie na romantyczną kolację, a ja robiłam wszystko, żeby mu się tego wieczoru spodobać. Wieczór był miły, aż nagle pod koniec zaproponował, żebyśmy zamieszkali razem. Natychmiast odpowiedziałam, że wciąż mam takie same zasady i moja opinia w tym temacie się nie zmieniła. Nie zamierzam z nim mieszkać dopóki na moim palcu nie zobaczę ślubnej obrączki. Resztę wieczoru spędziliśmy w ciszy. Poczułam się tak bardzo zraniona, ponieważ nie jesteśmy już małymi dziećmi. W tym roku kończę 30 lat, on ma 32 lata, więc po co czekać ze ślubem? Tym bardziej, że to poważny związek, nawet nasi rodzice się poznali. Skończyliśmy tamto spotkanie w niezbyt miłej atmosferze.

Zadzwonił do mnie po kilku dniach i poprosił o spotkanie. Oświadczył, że jednak nie jest gotowy na poważny związek i małżeństwo. Czyli tak, mieszkać razem bez zobowiązań to może, ale żeby wziąć ślub i odpowiedzialność za związek, to już nie! Zostawił mnie, a następnego dnia przez kuriera oddał mi moje rzeczy, które zostawiłam u niego w domu. Trudno mi nawet opisać to, w jakim byłam szoku.

Teraz myślę, że jednak dobrze, że tak się stało, nie potrzebuję takiego faceta! Niech szuka głupich dziewczyn, które będą gotowe poświęcić swoją godność dla jego kaprysów, bo ja się na to nie pisałam!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × cztery =

Kochałam mojego faceta i myślałam, że on mnie też. Wystarczyło jednak, że odmówiłam mu tej jednej rzeczy, by ot tak mnie zostawił