W każdy piątek wieczorem wracałam z Krakowa do Tarnowa autobusem. Niestety, za każdym razem autobus był przepełniony ludźmi, ale nic dziwnego – każdy chce wrócić do domu, zarówno studenci po tygodniu zajęć, jak i osoby, które codziennie dojeżdżają tutaj do pracy.
Już na pierwszym przystanku był tłum ludzi, a kierowca jeszcze po drodze zabierał innych pasażerów. Większość z nich przez całą drogę musiała stać, nawet ciężko było im czasami wepchnąć się głębiej do autobusu. Nie ma się jednak tym ludziom co dziwić, bo wiadomo, że każdy z nich chciał być jak najszybciej w domu, a nie czekać na kolejny autobus czy pociąg, który w dodatku mógł być jeszcze opóźniony.
Jak jednak wiadomo, wszędzie są ludzie i ludziska, więc w trakcie takich przejazdów przytrafiały się różne przypadki. O jednym z nich chcę właśnie opowiedzieć. Mimo, że to już było kilka lat temu, ja to wszystko pamiętam do dzisiaj. To był dzień, kiedy wracałam po ciężkim tygodniu nauki i pracy do domu rodzinnego. Byłam po bardzo ciężkiej zmianie w restauracji i ledwo trzymałam się na nogach. Z trudem czekałam na autobus. Gdy w końcu podjechał, zmęczona opadłam na krzesło, wyjęłam termos i piłam spokojnie herbatę.
Właśnie wyjechaliśmy z centrum miasta, gdy autobus się zatrzymał i weszła do niego potężna kobieta po czterdziestce z siatkami w ręku. Zaczęła się kręcić na tyle przy miejscach, które już zabiły. Ten wredny babsztyl podszedł więc do mnie, wcześniej uznając najwidoczniej, że będę jej uległą ofiarą.
– No i co się tak rozsiadłaś? Nie widzisz, że dama stoi?
– Kto?
– Tak, kolejne chamidło, młodzieńcza degeneratka! Czy Twoi rodzice nie nauczyli Cię, że starszym ustępuje się miejsca?
– Oczywiście, proszę siadać.
Sama poszłam do kierowcy i powiedziałam co się stało. Zresztą na pewno słyszał całą sytuację, bo kobieta krzyczała na cały autobus. Przeprosił mnie za tę kobietę, a potem zatrzymał się na najbliższym przystanku i wyrzucił tę wredną babę. Zanim jednak wyszła, zwyzywała kierowcę i życzyła mu wszystkiego, co najgorsze.
Naprawdę nie rozumiem jak można być takim człowiekiem i nie mieć zrozumienia dla drugiego człowieka. Zanim kogoś zwyzywacie to pomyślcie, że ktoś też mógł mieć ciężki dzien i nie dodawajcie mu już zmartwień!

